Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Bourjois, Kobako Sensuelle EDP

Bourjois, Kobako Sensuelle EDP

Średnia ocena użytkowników: 4,5 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 50 ml
Cena 40,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Bourjois `Kobako Sensuelle` to ciepły i apetyczny zapach orientalny z wyraźną nutą wanilii, róży, jaśminu oraz paczuli.

Kategoria: orientalna

Nuty zapachowe:
nuta głowy: mandarynka, cytryna
nuta serca: róża, jaśmin
nuta bazy: paczula, drzewo cedrowe, wanilia

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 14

Średnia ocena użytkowników: 4,5 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj
60% jesień/zima 40% wiosna/lato

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

Rewelacja

Piękny zapach, bardzo kobiecy, sensualny. Perfumy niezwykle oryginalne, zamknięte ładnym flakonie. Zapach trwały, intrygujący, niebanalny - orientalny, trudny do określenia. Niestety perfumy są trudno dostępne.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

Piękny, ulubiony, niedostępny

To cudowne perfumy były. Najlepsza wanilia na rynku, trwała kilkakrotnie dłużej niż wanilie np. Guerlain, i to za śmieszną cenę 35 zł. Też nie rozumiem decyzji o wycofaniu, zapach miał wielu fanów i myślę, że sprzedawał się dobrze. Teraz można go dostać na allegro sprzedawanego przez chytrych Januszów biznesu, co wygląda tragikomicznie. Na szczęście mam zapas.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Niczym niewidzialna suknia - genialny :D

Latami nasłuchałam się o tym zapachu. Między nami była już taka śmiechowa relacja - podsumuje ją słowami mojej koleżanki '' Mój luby tak często mówi o swojej byłej , że już i ja za nią tęsknie '' :D Czyli jeszcze nie poznałam a już tęskniłam :D Na szczęście z pomocą przyszła mi moja dobra dusza kuwetowo - messengerowa MissYou00 <3 Więc mam i ja i się nim zlewam ( oczywiście mam już ostatki ale będę próbowała je gdzieś jakoś dorwać :D )

Fajny ten flakonik. Bo prosty. Nawiązuje do dawnych czasów . Ma swój urok. Atomizer uwalnia perfumy dość mocną mgiełką , ale nie brudzi ubrań . A to najważniejsze.

Jako wielbicielka zapachów słodkich wręcz spożywczych to ja wokół nie mogę przejść obojętnie. Jest intensywny , ale bardzo wysublimowany sposób. Okala ciało niczym jedwabista suknia , tak jakby nie on układał się na ciele ale to właśnie ciało dostosowywało go do siebie. Jest niczym druga skóra. Jeśli moja dusza miała by zapach to pachniała by tak nocami ( bo w dzień to Brytą wiadomo :D )

Na początku jest u mnie taki słodko cytrusowy - mój synek przytulając się do mnie chwilkę po aplikacji stwierdził , że pachne tak słodko jak guma balonowa :D Ta , że tak powiem esencja zapachu spożywczego łakocia szybko przeradza się w przepiękną mieszankę. Jest ciepło , kobieco wręcz budyniowo i intymnie.

Na mojej wysładzającej skórze zapachy ten zapach jest mocno paczulowo - waniliowy. Przy czym wanilia jest właśnie niby taka zawiesista wręcz bulgocząca , ale paczula owija sie wokół niej tak , że tworzą harmonijny duet. Niby taki pomadowy ale jeszcze nie taki co by wywołał ból głowy. Poza tym wyczuwam jeszcze cedr w parze z jaśminem , ale to są tylko takie lekko chropowate igiełki zapachu , nie wybijają się na pierwszy plan ale dodają perfumom takiego ostatniego szlifu. Cudna ta mieszanka.

Wiem , iż jest już ciężki do zdobycia. Szkoda. Wielka szkoda. Takie zapachy powinny być wieczne . Bo czasem przychodzą warte podkreślenia momenty w życiu - i wtedy Kobako po prostu woła aby się w niego ubrać :)

Jestem zakochana. Polecam :D

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

Poszukiwany, poszukiwana

Jestem zauroczona tym zapachem od pierwszego powąchania, zużyłam kilka flakonów i wpadam powoli w rozpacz bo coraz trudniej go dostać, wszystkie dostępne źródła wysychają. Chyba wszyscy pokochali te cudowną mieszankę cytryny i mandarynki w otwarciu i serce pełne jaśminu i rozgrzewającej róży. Gdy do tego dodamy jeszcze cedr, paczulę i wanilię to otrzymamy cudowną słodycz upajającą i przyciągającą. To bardzo dobre perfumy za niską cenę, będę na nie polować.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

Wspaniały! Dlaczego został wycofany?! Bourjois, jak mogliście?

Kocham markę Bourjois-za róże do policzków oraz perfumy. Pracowałam w prywatnej drogerii, zaś moja szefowa sprowadzała właśnie takie perełki, jak Le Jardin Max Factora, Cafe, Blase, Chique Yardleya, Evasion i obie wersje Kobako - klasyczną oraz Sensuelle.

Zapachy od Bourjois kupowały najczęściej kobiety dojrzałe i eleganckie. Piękne i zadbane, zawsze wchodząc roztaczały wspaniały zapach, ja zaś za każdym razem byłam zaskoczona, że jak to, to jest TO Kobako? Wyśmiewane, niedoceniane, w paskudnej butelce rodem z PRL-u. W końcu przetestowałam na własnej skórze i...doznałam olśnienia.

Kobako Sensuelle zamknięte jest w identycznej butelce, jak klasyk, płyn jest koloru fioletowego, zaś zapach-bajka. Przyznam, że wcześniej nie czułam nic podobnego...
Otwarcie zapachu jest słodkie, nie jest to jednak słodycz prostacka. Jest ona bowiem podszyta cytrusową nutką, podbita czymś niezwykle miękkim i ciepłym-kojarzy mi się z dawnym Addictem, choć to tylko skojarzenie i to dosyć luźne. Gdy odczekam chwilę i pozwolę perfumom rozgościć się na dobre, robi się coraz piękniej. Pojawia się róża w towarzystwie jaśminu, dzięki czemu zapach nabiera mocy i nie jest mdły - panna róża nie pozwala pozostałym za bardzo wychylić się przed szereg, pod jej dowództwem wszystko gra, jak należy-jest miękko, kremowo, słodko, ale jednocześnie kobieco (nie dziewczęco!).
Mamy tutaj i męski pierwiastek, w postaci cedru oraz paczuli-to właśnie tych dwoje broni całej kompozycji przed gourmandowym efektem-bo mnie się one absolutnie nie kojarzą z niczym, co można skonsumować.
Kompozycja, którą oferuje nam Bourjois jest bardzo elegancka, otula nosicielkę tak delikatnie, niczym szal z najdroższej i najszlachetniejszej tkaniny. Rozgrzewa w chłodne dni, pobudza zmysły, nie pozwala o sobie zapomnieć.
Kwiatowo-cytrusowo-paczulowo - niby to już było, ale jednak nie.

Trwałość tych perfum mnie zadziwia, na plus oczywiście-moją skórę oraz zmysł węchu raczy przez dobrych 10h, projekcja też niczego sobie-słyszę komplementy, że pięknie pachnę, tak...inaczej! I co to są za perfumy, nie znam takich!
Już dawno przestałam mówić, że to Kobako Sensuelle, wolę być jedyną, która nim pachnie w moim otoczeniu :)

Zapach warty poznania, zwłaszcza za te pieniądze-niech Was nie zwiedzie niezbyt ładna butelka i niska cena. Te perfumy, gdyby zostały wydane dziś, w nowoczesnym flakonie, zrobiłyby furorę i zarobiły fortunę. Takich jak on już nie będzie i bardzo żałuję, że zostały wycofane - pojawiają się na aukcjach, za chore ceny, kilkukrotnie wyższe, niż ceny drogeryjne.

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

niespodzianka

Spojrzałam w Rossmanie na dolną półkę gdzie stały trzy różne butelki Kobako .Przypomniało mi się,że dawno temu używała ich moja koleżanka,a ja się zastanawiałam co jej się w nich podoba oprócz mocy.Więc gdy psiknęłam na nadgarstek wersję fioletową,której nie znałam wcześniej przeżyłam lekki szok.Pierwsza refleksja,że znam te nuty i to z górnej półki perfum.Po chwili już wiedziałam,że przypominają mi Shalimar,do którego zakupu przymierzam się od jakiegoś czasu.Ale w tej chwili potrzebuję czegoś o mniejszej sile rażenia więc nie zastanawiałam się nad zakupem.Poprzedniczki bardzo trafnie oddały charakter tego zapachu,więc ja jedynie przyłączę się do krytyki nakrętki perfum.

Używam tego produktu od: od paru dni
Ilość zużytych opakowań: pierwsze

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Ładny, lecz męczący zapach

Zapach jest ładny, słodko - kremowy.Mocno wyczuwalna jest wanilia i nuta jakby mleczno - maślana. Dlatego mam skojarzenia z budyniem. Perfumy mogą pełnić funkcję otulacza w jesienne i zimowe chłody. W pozostałe pory roku nie mogłabym ich używać.
Używam tego produktu od: kilku miesięcy
Ilość zużytych opakowań: odlewka 10 ml

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

szok! piekny, seksowny, slodki orient. Uchodzi za nowe Black Opium ;P

Przyznam, ze zobaczylam klasyk na polce w Rossmanie i byłam zaskoczona, ze zapach Kobako jeszcze jest. Powachalam bordowy korek wersji podstawowej, ale nie zrobił na mnie sympatycznego wrażenia. Ciężki, mocny, krzykliwy, w sposób oczywisty historyczny. Powachalam z rozpędu Sensuelle i... moje zdumienie nie miało granic. Toż to nowoczesna wersja Shalimara, niczym ostatni flanker - wersja młodzieńcza, słodka, energetyzujaco-romantyczna. Tylko kosztuje 30 zł, nie 300. Co bardzo charakterystyczne, jest naprawdę seksowny, ale nie tak większość współczesnych zapachów, czyli po prostu słodki i gęsty, nie. To zapach z nutą czegoś uwodzacego, intymnego, cielesnego. Od razu kojarzy się z pierwsza namietna randka. Jest może lekko oldschoolowy, ale nie na tyle, by być tak odbieranym, to nie wersja klasyczna, bo tam czuć wiek. Dziś Sensuelle jest po prostu inny, niespotykany, unkatowy, świetnie zrobiony, ciekawy, zresztą Bourjois to nie jest byle jaka firma i widać, ze zadali szyku w swoim czasie. Ba, dziś tez. Polecam, bo robią wrażenie, non stop ktoś mnie pyta co to za zapach i co ciekawe, niektórzy zakładają, ze to musi być... to nowe Black Opium :-) Nic podobnego, to dwa rożne zapachy, przy czym BO jest bardzo typowym zapachem naszych czasów, są ładne, słodkie, popularne, cos a la Play Intense czy Jimmi Choo, a Kobako S jest wlasnie przystępnym, zaskakujacym, namiętnym orientem :-)

Używam tego produktu od: kilku dni
Ilość zużytych opakowań: pierwsze w trakcie

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Otulający.

Na początek muszę powiedzieć, że uwielbiam wersję klasyczną - strasznie krytykowaną, a gdy w drogerii ją powąchałam, naprawdę stwierdziłam, że Kobako ma klasę. Co prawda klasę surowej ciotki pamiętającej PRL, ale ciotki mającej dobrze zarabiającego męża. Ciotki palącej papierosy przez długą lufkę, chodzącej w aksamitnych szpilkach i grywającej w brydża. Takie mniej więcej miałam skojarzenia, nawet jeśli ktoś powie, że Kobako wyżynami perfumiarstwa nie jest. Ale, proszę nie myśleć, że te pierwsze słowa o wersji klasycznej są pisane zupełnie bez przemyślenia, podczas gdy tekst ma dotyczyć Kobako Sensuelle. A są, gdyż moje zainteresowanie fioletowym Kobako wzięło się właśnie z zachwytu nad klasykiem, niestety jednak pomysł jego zakupienia został porzucony - dlatego, że ma się do mnie nijak. Do moich strojów, do charakteru. Wiek może nie gra aż takiej roli, gdyż jestem w stanie wyobrazić sobie, że Kobako pachnie młoda kobieta - ale odpowiednia młoda kobieta w odpowiedniej okazji.

Pewnego dnia zobaczyłam obok czerwonego Kobako fioletowe pudełko. Jako zdecydowana fanka słodkich, kwiatowo-waniliowych zapachów, w których czuję się najbardziej swobodnie (chociaż czasami bywają nieco przyciężkie i duszące), zachwyciłam się nową wodą od Bourjois. Czuć kwiaty, nieco już przykurzone, oraz wanilię. Zapach jest słodki, ale do granicy ulepności jeszcze się nie podkrada. Jedna z recenzji określa tę wanilię mianem &quot;pieprznej&quot; - to świetne słowo.

Tak, zapach ma w sobie coś retro, ale bez przesady. Jest zdecydowanie miły otoczeniu, nie przytłacza go, ale otacza nas ciepłą chmurką dającą same pozytywne skojarzenia.

Trwałość ciężko mi określić. Z mojej skóry ostatnio ulatnia się wszystko - wina jedzonego od miesięcy Izoteku, który wysusza w trakcie kuracji tak skórę, że nie pojawia się na niej nawet śladowa ilość sebum. W takich warunkach ciężko perfumom wgryźć się w moją skórę, zwykle chorobliwie tłustą. Ale, poradziłam sobie z trwałością perfum balsamami do ciała. Fioletowe Kobako trzyma się wtedy na mnie cały dzień. Choć może nie promieniuje silnie, nie zostawia ogona, to wciąż jest wyczuwalny, gdy tylko leciutko zbliżyć nos do skóry czy ubrań.

Zdecydowanie to teraz moja ulubiona woda na co dzień.

Jedyny minus - o ile szklana buteleczka do najbrzydszych na świecie nie należy, tak jednak uroku nie dodaje jej okropna, tandetna, plastikowa zatyczka z licho nadrukowanymi napisami. W wystarczy zobaczyć, w jakich przepięknych flakonach, które dziś stoją w muzeach, było sprzedawane dawniej Kobako. Nie mogę wybaczyć Bourjois, że tak bardzo skrzywdziło, zniszczyło opakowanie kawałkiem plastiku. Inna rzecz - mimo wszystko wygodnie się je zabiera ze sobą w torbie.

Używam tego produktu od: miesiąca
Ilość zużytych opakowań: w trakcie 1

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

nie nie nie

On jest taki orientalny, Jak ja jestem naturalną brunetką;)Kwiatuszek słodziuszek .kwaskowe nuty mandarynki i cytryny mnie drazniły.O ile klasyka wspominam miło i miał charakter(kosztował 3,60 $ i był szczytem luksusu,pamiętam jak najpierw podbierała go siostrze, póżniej wyczarowałam swój flakon.O tyle jego brat nie spodobał mi się całkowicie.Ja czułam tylko kwasek i kwiaty.Trwałość na szczęście marna.Dałam Mamie i też zachwycona nie była.Dla mnie klasyka zawsze wygrywa.Niedrogi, także warto wypróbować, są gusta i guściki i różne ph skóry.My sie nie polubiliśmy.Flakonik raczej niezbyt ładny.

Używam tego produktu od: roku
Ilość zużytych opakowań: kilka psiknięć

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Wanilia w zbroi orientu

O ile klasyczne Kobako jest zawodnikiem wagi ciężkiej na miarę rozszalałego Mike&#8217;a Tysona, który lubi odgryzać odstające części ciała, Kobako Sensuelle to już tylko waga średnia.
I to mi bardzo odpowiada.
Mam szacunek dla czerwonego Kobako, ale jest to jednak zbyt potężny pancerz, którego nie jestem w stanie wziąć na barki.

Fioletowe Kobako to jest zbroja, w którą mogę się wbić. Nie są piórkową podomką, nie są kwiatowymi majtami mama size, są przemyślane w każdym calu.
Wanilię w tym zapachu można tylko uwielbiać.
Ten składnik często gości w perfumach, może być zarówno pieprzny, gorzki, pikantny jak i mdląco babeczkowy. Tutaj wanilia jest taka jak lubię, lekko pieprzna i przy tym nie wyrywa się gorliwie jak kujon z pierwszej ławki do odpowiedzi. Tkwi w ostatnim rzędzie, w niepobłażliwym płaszczyku z ciepłą podpinką z cedru i trzcinowego cukru.

Gdy spojrzeć na nuty zapachowe, można stwierdzić, że kryje się tu trywialność. Prawda jest taka, że Kobako Sensuelle daleko do żłóbskiej prostoty. To nie jakaś tam słodka ciamcia ramcia, tylko dzieło skrojone na miarę, z wyczuciem i polotną fantazją.
Tutaj nie ma ołowianego ciężaru, dusznego przepychu, niedźwiedziowatych futer z norek, klocowatych retro torebek, czy brokatowych sukni z trenem. Jest wielka doza optymizmu i wyważona słodycz, bez cienia ordynarności.

Wszystkie nuty idą ze sobą zgodnie za rączki, nie jak przedszkolaki obwiązane kolorową linką, tylko świadomy swej pozytywnej siły orszak. Dopełniają się nawzajem i kroczą bardzo melodyjnie. Szlachetne drzewo wspiera swojego piżmowego kompana, róża i jaśmin uśmiechają się do siebie najszczerszą serdecznością. Paczula i cedr to nie rebelianci, którzy lubią wychodzić zawsze na przód i głosić własne racje, są śmiałe, ale nie brawura im w głowie.

Trwałość &#8211; na cztery plus. Ten zapach na ubraniach czuć 1-2 dni. Na skórze utrzymuje się cały dzień.

Fioletowe Kobako ma coś z Romy Laury Biagotti. Też posiada jasne ciepło, które otula mięciutkim kocykiem. O ile jednak w Romie jest jakaś niepokorna nuta, która psuje trochę szyki całości, w Sensuelle wszystko gra jak ta lala.

Koboka Sensuelle jest jak łyżka wrzosowego miodu na język, maślane domowe ciasteczko na drewnianym stole, kapka likieru waniliowego smakowanego w diabelsko mroźną noc.

W to mi graj!


Używam tego produktu od: kilka dni
Ilość zużytych opakowań: początek 50-tki

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Słodycz w wydaniu retro.

O ile klasyczne Kobako jest dla mnie nie do przejścia, to Kobako Sensuelle mnie oczarowało. Na tyle, żeby po osuszeniu pierwszej flaszki kupić następną. I, uwaga...na tej przygoda również się nie skończy.

Klasyk mnie dusi. Jest przytłaczający. Zbyt retro. Zbyt peerelowski. I kopie w nozdrza tak, że łzy napływają mi do oczu.
Wersja Sensuelle nijak się do niego ma. Owszem, mamy tu retro, ale w nieco innym wydaniu: bardziej noszalnym, spokojnieszym, trochę zagłuszonym, stonowanym.
Bezpośrednio po aplikacji czujemy cytrusy, które jednak szybciutko rozbiegają się na boki ustępując przy tym miejsca słodkiej wanilii i świeżej, acz trochę zakurzonej paczuli. I ta para robi show już do końca. Przez ten czas est słodko, otulająco, ciężko i bardzo rozgrzewająco.
Zapach jest całkiem trwały i wyczuwalny dla otoczenia(które w moim przypadku na Kobako Sensuelle reaguje zawsze nader pozytywnie). Zamknięty w zgrabnym, choć oszpeconym przez napisy rodem z lat 80-tych flakonie. Płyn jest fioletowy, co w fajny sposób kontrastuje się z charakterem perfum.
Polecam je na zimę i te dni, gdy szczególnie potrzebujemy czegoś &quot;na rozgrzewkę&quot;. ;)

Używam tego produktu od: pół roku
Ilość zużytych opakowań: Mniej niż 2

Najaktywniejsze recenzentki
  1. 1

    4
    produktów

    113
    recenzji

    547
    pochwał

    10,00

  2. 2

    5
    produktów

    70
    recenzji

    661
    pochwał

    9,84

  3. 3

    85
    produktów

    23
    recenzji

    711
    pochwał

    9,26

Zobacz cały ranking