Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Tony Moly, Luminous Pure Aura, CC Cream SPF 30 PA++ (Krem CC s filtrem SPF 30)

Tony Moly, Luminous Pure Aura, CC Cream SPF 30 PA++ (Krem CC s filtrem SPF 30)

Średnia ocena użytkowników: 3,9 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 50 ml
Cena 75,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Tony Moly Luminous Pure Aura CC Cream SPF 30 PA++ zawiera mikrodrobinki w trzech kolorach - żółtym, różowym i czarnym. Na skutek połączenia mikrodrobinki poprawiają koloryt cery, wyrównują go i optycznie maskują niedoskonałości skóry. Krem ma biały odcień, ale po kontakcie ze skórą utlenia się i dostosowuje do karnacji. Naniesiony na skórę ją rozjaśnia i rozświetla, tworząc naturalnie wyglądający makijaż. Doskonale nawilża skórę przez 12 godzin. Krem CC posiada wysoki filtr przeciwsłoneczny SPF30 PA++ , który zapewnia ochronę przed działaniem promieni słonecznych. Dodatkowo zawiera składniki o działaniu przeciwzmarszczkowym,rozjaśniającym przebarwienia i nawilżającym.Krem wolny od parabenów, benzofenonu, talku, oleju mineralnego, sztucznych barwników i trietanoloaminy.

Składniki

Pokaż wszystkie Schowaj

Recenzje 18

Średnia ocena użytkowników: 3,9 /5
Wydajność:
Zgodność z opisem producenta:
Trwałość:
Stosunek jakości do ceny:
Opakowanie:
Więcej ocen Schowaj

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: 2 tygodnie

Wykorzystała: jedno opakowanie

Wielkie rozczarowanie

Krem kupiłam skuszona jego pozytywnymi recenzjami. Czekałam na przesyłkę z Korei, wyobrażając sobie, jaką będę miała piękną skórę po jego użyciu. Aha...
Krem w pierwszej chwili świetnie stapia się ze skórą, wyrównuje kolor, wygładza i poprawia wygląd. Niestety, po jakichś 2-3 godzinach zaczyna się utleniać i paskudnie pachnieć. Warzy się i tworzy na twarzy tłustą warstwę. Kompletnie nie współpracuje z moją skórą. Po kilkunastu dniach prób dałam sobie z nim spokój.

3 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: 2 tygodnie

Wykorzystała: kilka próbek

Nie rzucił mnie na łopatki

Testowałam kilka próbek. Zależy mi na wyrównaniu kolorytu, gdyż mam drobne zmiany pigmentacyjne.
Krem jest bardzo gęsty, taki bardziej w kierunku masła i tak też się rozsmarowuje. Na początku opornie w białą warstwę - trzeba rozsądnie nakładać niewielką ilość. Ja zdecydowanie przedobrzyłam za pierwszym razem. Po chwili zmienia kolor na bardziej cielisty. Na mojej skórze, niezbyt ciemnej natomiast wpadającej w oliwkowe tony kolor wygląda średnio. Ujdzie ale nieco się odznacza (jest bardziej biało różowy niż bym chciała, ale to delikatne niuanse). Co do zapachu nie mam zdania, jakiś tam jest ale niezapadający w pamięć, co uznaję za atut.
A co krem robi? Z pewnością nawilża. Jest treściwy co już można było się spodziewać po konsystencji. Pozostawia na buzi lekko wilgotną, świetlistą warstwę (która na szczęście świeci się naturalnie a nie w kierunku przetłuszczonej skóry), która dosyć długo była dla mnie wyczuwalna na twarzy. Tak jakbym się tłustym kremem posmarowała a on się nie do końca wchłonął. Dodam, że dla mnie jest to w pewnym sensie zaleta, bo mam suchą skórę i czułam się po prostu nawilżona. Natomiast produkt wg mnie nie ma lekkiej konsystencji, czego w pewnym sensie spodziewałabym się po kremach bb, cc. Niektóre z moich podkładów wydają się być lżejsze w odbiorze.
Co do efektu kolorystycznego to jest wyrównania kolorytu - jest znikomy. Z pewnością jakiś tam jest natomiast BARDZO dyskretny. Zmiany pigmentowe są nadal widoczne.
Czy kupiłabym ponownie ? Myślę, że mogłabym jako krem nawilżający z filtrem (choć zazwyczaj z uwagi na te zmiany pigmentacyjne do twarzy używam spf 50 a nie 30). Ale jeśli miałabym komuś polecić z uwagi na właściwości CC to raczej nie.

3 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: jedna próbka

Pierwszy krem CC

od początku podejrzewałam,że krycie będzie mierne i tak jest, ostatnio moja cera nie przysparza mi większych problemów więc nie miałam potrzeby przykrywania czegokolwiek nad to,więc dla mnie nie był to problem. Ale dla wielu osób może nim być,poza tym kiedy szukam kremów bb ogółem skupiam się nad tym by był średnio w kierunku mocno kryjącego, na takie awaryjne sytuacje. Mając oddzielny na lekkie dni. Wracając na chwilę jeszcze co do efektu jaki daje, bo to ciekawa kwestia. Z jednej strony daje mat,który swoja drogą sporo się trzyma,z drugiej skóra wygląda na promienną i naturalnie podkreśloną. to taki pół mat,ale nie płaski i zarazem rozświetlenie. Naprawdę fajnie to wygląda. Po całym dniu noszenia zauważyłam,ze zbiera się tworząc takie jakby plamy zebranego pigmentu, nie widać jej z dużej odległości,ale u mnie przy jednej z aplikacji się pojawiły więc warto wsiąść to pod uwagę. Co do zapychania po tak krótkim czasie używania nie jestem w stanie tego stwierdzić, jak już zdążyłam się przekonać przy kremach bb przy początkowym używaniu nic nie musi wyskakiwać,ale potem no cóż.
Czy kupie pełnowymiarowe opakowanie? Przyznam,że zastanawiam się nad tą kwestia, krem daje fajny efekt, ma SPF 30 PA + + ,jest wydajny - jedna saszetka wystarczyła na 3 aplikacje , niestety ma słabe krycie,wysoką cenę i te zbieranie się go jest dal mnie zastanawiające. Jeśli upolowałabym go za mniejsza stawkę,to może na takie lekkie dni.

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Zawiodłąm się

Produkt zakupiłam w postacie kilkunastu próbek. Skusiły mnie ku temu pozytywne recenzje. Wydobyty produkt wygląda dziwnie, czysto biała konsystencja pełna czarnych drobinek, konsystencja dość dziwna, trzeba go dobrze rozsmarować i pięknie się wtapia.

Co ujrzałam? No właśnie w tym problem, że nic mnie nie zachwyciło. Chciałam rozświetlenia, wyrównania faktury skóry. Jakiegoś blasku, może trochę efektu dewy face. A tu dostałam matową naturalną twarz. I naprawdę jestem zdania, że trudniej o bardziej naturalny efekt jaki tym uzyskałam. Nie wiem co jest nie tak z moją skórą. Osiągnęłam piękny błysk różnymi kremami BB, ale ten produkt, który reklamuje się jako luminous pure aura. W ogóle nie upiększył mojej skóry. Efekt jest porównywalny jakbym nałożyła sama baze pod makijaż, która ma delikatną zawartość pigmentu.

Polecam go dziewczyną, które szukają najnaturalniejszego efektu z możliwych oraz takim co mają gładką twarz. Ja szukałam rozświetlenia i blasku wiec czuję się rozczarowana tą aurą. Nie wiem dlaczego... tyle się o tym nasłuchałam, naczytałam, że kupiłam to z nastawieniem na taki własnie efekt.
Nie poczułam też właściwości pielęgnacyjnych, ale nie zrobił mi krzywdy. Nie zapchał, nie zaszkodził. Ponownie raczej się nie zobaczymy. Wolę jednak delikatne upiększenie niż nic.

Używam tego produktu od: miesiąca
Ilość zużytych opakowań: kilkanaście próbek

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Wszystko w jednym po raz drugi

Kupiłam na allegro zachęcona używaniem TM Dual Effect Sleeping Pack i nie zawiodłam się. Zaczynam coraz bardziej lubić ich kosmetyki. Moja cera jest bezproblemowa, czasem pojawi się jakiś wyprysk albo kilka zaskórników. Ale zdarzają się dni a raczej noce, po których puder to za mało. Nie lubię podkładów, są za ciężkie, śmierdzą, skóra nie oddycha a ja razem z nią i mam wrażenie tynku na twarzy. Pure Aura jest lekka, przyjemna, nieźle kryje i maskuje to co potrzeba. Rozjaśnia, wygładza i idealnie dopasowuje się do koloru skóry.

Zalety:
-Trójkolorowe granulki w połączeniu ze skórą idealnie dopasowują się do jej koloru. Nie ma ciemnych plam ani smug
-Nieźle kryje, nakładana punktowo sprawdza się jako korektor
-Nawilża i wygładza
-Jest bardzo lekka, nie jest oleista.
-Ma właściwą konsystencję, nie leje się po palcach
-Ma przyjemny zapach
-Nie podrażnia, nie uczula, oczy nie łzawią i nie pieką
-Nałożona pod oczy zakrywa cienie, redukuje opuchnięcia, wygładza i rozświetla
-Bardzo wydajna, wystarczy bardzo niewiele by wysmarować całą twarz
-Cienka warstwa daje ekstra naturalny efekt

Wady:

-Nałożona w zbyt dużej ilości daje więcej szkody niż pożytku, ale w sumie z niczym nie powinno się przesadzać.

Ten kremopodkład jest idealny dla wszystkich, którzy oczekują naturalnego efektu. Osobom, które chcą zamaskować więcej, radzę sięgnąć po tradycyjny podkład. Pure Aura mimo, że świetnie nawilża traktuję ją jako delikatny podkład a nie krem. Dla mnie jest rewelacyjna. Spełnia wszystko, czego od niej oczekuję.

Używam tego produktu od: Stycznia tego roku
Ilość zużytych opakowań: W trakcie pierwszego

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Smalczyk

Moja cera: mieszana, z tendencją do odwadniania się, wrażliwa, naczynkowa i skłonna do zapychania. Dzięki troskliwej pielęgnacji jednak zadbana, bez suchych skórek, pryszczy, przebarwień posłonecznych i innych niespodzianek.
Od podkładu/bb kremu/cc kremu oczekuję delikatnego krycia, rozświetlenia, wyrównia faktury skóry i w miarę przywoitej trwałości.
Do cc kremu TM podchodziłam wiele razy, bo szukałam w nim owej "cudowności", którą dostrzegły inne wizażanki. Niestety, nie dane mi było jej doświadczyć.

Krem jest niby lekki, ale wyraźnie wyczuwa się w nim silikony. I nie są to milusie silikony jak w podkładzie Armaniego Face Fabric tudzież w lekkiej bazie silikonowej, jaką nadkładamy pod makijaż, a wyraźnie coś bardziej ciężkiego i lepkiego. Ze względu na zwodniczą konsystencję trzeba uważać już przy aplikacji, aby przypadkiem nie przedobrzyć i nie nałożyć zbyt grubej warstwy mazidła. Najlepiej jest go wklepywać w buzię, a nie wcierać, bo potrafi wrednie wleźć w pory czy podkreślić meszek na twarzy.
Krycie jest nędzne, ale spodziewałam się tego. Krem nie kryje naczynek, zaognień skóry, z pewnością nie poradzi sobie z krostkami, przebarwieniami czy innymi mankamentami. Szczerze mówiąc liczyłam, że chociaż wyrówna koloryt skóry, a rumień lekko rozmyje, ale i z tym poradził sobie bardzo kiepsko. Optycznego rozjaśnienia nie zauważyłam. Ba, dla mnie jest nawet za ciemny:P
Wykończenie cc kremu określiłabym mianem "oleistego". Dla mnie pojęcie rozświetlonej skóry odnosi się do cery "suchej\\\' w dotyku, ale posiadającej jedwabisty, subtelny połysk. Tutaj tego nie ma. Blask jest, ale skóry pokrytej czymś tłustym i nieświeżym. Na nic zdawało się półgodzinne oczekiwanie na wchłonięcie się kremu tudzież jego utrwalenie. On po prostu tak ma. Jedyna rada to przypudrowanie gagatka. Tutaj przetestowałam różne pudry - bambusowy, ryżowy, jedwabny, rozświetlajacy puder HD z Inglota, ale ostatecznie żaden nie spełnił moich oczekiwań. Za każdym razem moja buzia wyglądała na chorą, zmęczoną, tłustawą, po prostu... brzydką.

Podsumowując - niestety, nie dostrzegłam chyba żadnych pozytywów w tym cc kremie. Dla mnie kosmetyk kolorowy ma upiększać, podkreślać atuty urody, a ten tego nie robi. Ba - wręcz pogarsza wygląd skóry. Przed zakupewm polecam więc przetestować parę próbek, by się nie okazało, że to produkt zdecydowanie nie dla Was.

Używam tego produktu od: paru miesięcy
Ilość zużytych opakowań: spora ilość próbek

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Magiczny

Zachęcona recenzjami zakupiłam TM na Allegro w czerwcu za niebotyczną kwotę coś ok. 80 zł.
No i zaczęła się jazda.

Wrażenia z pierwszych użyć - tłusta, biała, trudna do roztarcia, prawie niewchłaniająca się mazia, podkreślająca, ba, wydobywająca każdą możliwą suchą skórkę i wszelkie inne niedoskonałości skóry - wyglądałam z nim/w nim niczym bladolicy spocony upiór i nie mogłam uwierzyć, jakim cudem taki pożal się boże "kosmetyk" mógł znaleźć nie tylko swoich zwolenników, ale wręcz entuzjastów.

Uznałam, że coś musi być nie tak i że znajdę sposób na TM.

Zakupiłam nawilżające serum, do zastosowania na 15 minut przed nałożeniem kremu.
Efekt był lepszy, ale wciąż o lata świetlne daleki od doskonałości.

W tak zwanym między czasie z moją cerą, tak jak i ze skórą w ogóle, zaczęły się dziać różne dziwne rzeczy. Kremu o to nie obwiniałam, bo największe kłopoty sprawiały mi przedramiona, które rzecz jasna nie miały z nim kontaktu.

No i się okazało, że mam podejrzenie AZS.
Potrzebowałam całkowicie zmienić swoją skórną politykę poprzez wprowadzenie nowych strategii oczyszczania i nawilżania cery.
W miarę, jak stawała się ona zdrowsza, każdorazowe użycie TM dawało coraz to lepsze efekty. W chwili obecnej uznaję je za absolutnie spektakularne.

Cera potraktowana TM jest jasna, gładka, świeża, wprost promienieje. Krem przepięknie stapia się ze skórą i wchodzi w doskonałą symbiozę z mineralnym pudrem, którym go delikatnie oprószam, choć w sumie nawet nie ma takiej potrzeby, jeśli się nie robi mocniejszego makijażu. Generalnie i żeby nie przynudzać - podpisuję się pod wszystkimi razem i każdym z osobna superlatywem wyrażonym na jego temat w opiniach moich poprzedniczek.

Podsumowując - TM to znakomity tester kondycji skóry - nie sprawdzi się na przesuszonej i/lub odwodnionej cerze z problemami (nie wiem jak poradzi sobie z tłustą - sama mam normalną), ale z zadbanej jest w stanie uczynić prawdziwe dzieło sztuki.

Uwielbiam go używać i dopóki będzie w produkcji (i sprzedaży), nie zamienię go na nic innego, bo to CUDO, Drogie Panie, po prostu CUDO.:)

Używam tego produktu od: niespełna 5 miesięcy
Ilość zużytych opakowań: 1 w trakcie

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

To zdecydowanie mój KWC !

Zdecydowanie mój ulubiony BB Cream, czy jak mówi nazwa CC Cream. Kupiłam go na samym początku przygody z azjatyckimi kremami, a potem próbowałam zdradzić z innymi, polecanymi na wizażu, ale to mi się nie udało. Tony Moly Luminous Pure Aura CC Cream jest bezkonkurencyjny i tyle w temacie.

Moje plusy:

•Bardzo ładne, wygodne opakowanie z pompką,

•Świetna konsystencja, żaden tam kit, ale delikatny kremik w waniliowym kolorze z drobinkami, ładnie się rozprowadza, jest lekki , absolutnie moim zdaniem NIE JEST TĘPY,

•Fantastycznie zgrywa się z odcieniem twarzy, wyrównując jej koloryt. Wygląda naturalnie, nie ma żadnej warstwy ani tapety, jest tylko wyrównanie koloru . Co jest -ważne podkreślam, że KREM NIE KRYJE NIEDOSKONAŁOŚCI typu trądzik, nie ma takiej funkcji więc lepiej aby osoby mające problemy i chcące je ukryć nie sięgały po ten akurat krem i potem nie psuły mu opinii. Krem jest dedykowany osobom ceniącym naturalny wygląd typu „make up no make up”.

•Rozświetla ale w taki sposób, że nawet mojej tłustej cerze to nie szkodzi

•Ogranicza tłuszczenie i świecenie się skóry– naprawdę widzę takie działanie a próbowałam wielu matujących kremów a smalec i tak się pojawiał po paru godzinach.

•Cudnie współgra z pudrem Inglota HD- pewnie i z innymi też ale ja używam takiego i efekt jest ładny

•Nie zapycha, a w moim przypadku to duży sukces

•Skóra po całym dniu pod nim ma się dobrze, nie jest zmęczona, nie jest ściągnięta więc myślę, że działanie pielęgnacyjne jakieś tam jest

•Wydajny

•W odróżnieniu od innych BB i podkładów nie warzy się w największe upały, nie spływa, nie gromadzi

Minusy

Nic nie wymyślę, może tylko to, że muszę zamawiać na e-bayu i czekać, czekać…

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Jest ok...

ale mnie nie zachwycil :-(
Kama: :-*
Nie podoba mi sie konsystencja: jakas taka "tepa", niemilo sie rozsmarowywuje na twarzy, stosuje wiec metode "La Merowska".Po rozgrzaniu go miedzy palcami staje sie bardziej plynny i naklada sie duzo lepiej. Efekt na twarzy solo: lekki glow, poza tym nie stwierdzam niczego innego. Nie daje mi uczucia pielegnacji, nawilzenia, dlatego tez uzywac go bede prawdopodobnie tylko jako filtra UV :-)
Do plusow zaliczam ten ladny, dosc delikatny glow. Wiec nastepna jego rola u mnie to baza pod makijaz.
Dla mojej bardzo wybrednej i kaprysnej cery jest za malo pielegnacyjny i odzywczy.

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Nie taki znowu cud

Oj długo się "czaiłam" na ten produkt. Skóra od jakiegoś czasu mocno mi się przetłuszcza i zniechęcona coraz większym warzeniem się bb kremów i podkładów chciałam coś super naturalnego, lekkiego, niekoniecznie kryjącego ale czegoś co ładnie ujednolici moją zaróżowioną naczynkową buzię, nie będzie spływać.

Bardzo długo przeglądałam blogi zagraniczne :-D wgapiałam się w zdjęcia before/after. Praktycznie u wszystkich dziewczyn ładnie maskował zaczerwienienia i w piękny sposób rozjaśniał optycznie skórę. Stwierdziałam że to jednak coś dla mnie i zaopatrzyłam się w próbki.

Szczerze mówiąc nie jest to coś co sobie wyobrażałam. Zwiodły mnie recenzje wizażanek które pisały że tak się super dopasowuje do każdego koloru skóry, że świetny nawet dla tłuściochów, że cudny glow nieprzetłuszczonej skóry itd...

Jako posiadaczka bardzo jasnej cery i bardzo tłustej niestety z większością twierdzeń się nie zgadzam.

NATURALNY WYGLĄD owszem, ale pod warunkiem cierpliwego dokładnego rozprowadzenia. Krem w kontakcie ze skórą jest dość gęsty i toporny i trzeba go parę dłuższych chwil wklepywać żeby nie osadzał się nie meszku a pięknie wtopił sie w cerę i był niewidzialny. Do tego suche skórki są wykluczone, mimo swojej naturalności jest to jeden z tych kosmetyków które wyglądają dobrze na dobrej skórze o gładkiej fakturze. Nie jest absolutnie kosmetyk dla cer trudnych, wymagających lepszego pokrycia/wyrównania.

EFEKT GLOW cóż nie o taki glow mi chodziło ;-D dla mnie idealny glow to taki kiedy cera pozostaje "sucha" w dotyku z jednoczesnym dyskretnym połyskiem- to jest dla mnie zdrowy glow. Ten krem na mojej tłustej buzi jest nieco lepki w dotyku a błysk wygląda wręcz chorobliwie jak przetłuszczona skóra. Próbowałam odczekiwać 10 minut w nadziei że się \\\\\\\'\\\\\\\'wchłonie" ale potem było mi jeszcze trudniej ją zmatowić.
W związku z powyższym konieczne u mnie jest przypudrowanie go pudrem pochłaniającym sebum czyli bambus, krzemiona, dry flo itp. Z kolei gdy go przypudruję wtedy mam wrażenie że nieco traci na naturalności. Trzeba bardzo delikatnie i z umiarem go matowić.

DOPASOWANIE DO KOLORYTU I ROZJAŚNIENIE i tu największe rozczarowanie. Chciałam coś co faktycznie, naprawdę nada się dla bladziocha. Krem w momencie aplikacji wcale mnie nie rozjaśnia jak to widziałam na filmikach czy zdjęciach. Nie wybiela optycznie nic a nic. Do tego ma taki beżowo pomarańczowy ton. Widać to na waciku podczas demakijażu. O ile po kremie bb z tej samej serii wacik jest jasny tak po tym kremie jest pomarańczowy. Pierwsze aplikacje wmasowywałam krem i dawał mi efekt lekkiej opalenizny. Następnie zaczęłam go wklepywać i był jaśniejszy. Oczywiście każdy krem cc z mikropigmentami będzie tak się zachowywać bo im więcej trzemy tym bardziej pigmenty ciemnieją/ uwalniają się. Niestety w trakcie dnia widzę że jednak oksyduje na mnie :-(

TRWAŁOŚĆ krem jest faktycznie trwały, raz go testowałam bez żadnego pudru- dramat, z godziny na godzinę coraz większy smalec ale sam makijaż nie był zwarzony ani starty. Jedynie chorobliwie tłusta skóra.

KRYCIE kremy cc nie dają krycia, zostały stworzone (wbrew temu co wciskali nam na początku tego boom producenci: że lepiej kryjące od bb) bardziej w celach nawilżających, rozświetlających, optycznie rozjaśniających, do nadawania blasku, w celu mieszania z bb lub pod niego. Tony Moly bardzo delikatnie, wręcz niezauważalnie ujednolica. Skóra faktycznie wygląda lepiej niż goła ale rumieńce, wypryski, naczynka są wciąż bardzo widoczne. Ja najbardziej oczekiwałam zneutralizowania zaczerwienień i tu się nie sprawdził. Nie ukryje żadnych pryszczy, przebarwień czy naczynek. Jedynie lekko ujednolici buzię i według mojej opinie nada sie tylko dla cer niemalże idealnych i nie za tłustych. Dobrze współpracuje z korektorem ale nie sprawdza sie u mnie jako baza pod podkład lub bb- jest po prostu zbyt tłusty.

Podsumowując:

PLUSY:
-naturalny wygląd
-nie warzy się
-bardzo wydajny
-niedrogi, oryginalne opakowanie to buteleczka z pompką kryjąca 50ml za ok. 44zł na ebayu, biorąc pod uwagę jak niewielką ilość potrzeba na pokrycie buzi jest bardzo tani
-trwały, nie ściera się
-nie uczula ani nie przyczynia się do szybszego zatykania porów
-dośc ładny delikatny zapach, taki...kremowy ;-D

MINUSY:
-zbyt tłusty
-na ekstremalnie jasnej cerze nie da efektu rozjaśnienia, również niekoniecznie tak się super dopasuje kolorystycznie
-po zmatowieniu nie wygląda już tak mega naturalnie z kolei bez pudru mam smalec...
-bardzo bardzo delikatnie ujednolica, to nawet nie można nazwać lekkim kryciem
-może podkreślać bardziej suche partie twarzy

Trochę się nim zawiodłam, nie liczyłam na krycie ale myślałam że lepiej poradzi sobie z moją naczynkową buzią a widzę że baza baby choux z EH radzi sobie z zaczerwienieniem lepiej. Rozczarowała mnie też jego tłustość. Polecam cerom normalnym, ładnym, lubiącym naturalny efekt, takim cerom które właściwie nie potrzebują makijażu a lubią coś jednak na nią nałożyć :-)
Używam tego produktu od: ok. 3 tygodnie
Ilość zużytych opakowań: saszetki

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Kwintesencja "make up no make up"

Po pochlebnych opiniach koleżanek z wizażu, bez chwili namysłu kupiłam Toniego na ebay\\\\\\\'u:-) Cena 43 zł za ekstremalnie duże, jak na make up opakowanie, nie pozostawiła namysłu do kliknięcia przycisku - kupuję:P

Nadmienię, iż nie należę do fanek koreańskich BB, CC kremów, z uwagi na ich nienaturalne, nieco ziemiste kolory, które sprawiają, że skóra wygląda na nieco zgaszoną, zmęczoną...i na efekt świecenia, który trudno okiełznać nawet przy dużej ilości pudru, z tego jestem szalenie zadowolona:-)

Tony to kosmetyk, którego szukałam:-) Mój niekwestionowany i bezapelacyjny faworyt! Mój zachwyt jest niegasnący i zdaje się nie mieć limitu:P a superlatywy, które przychodzą mi do głowy w kontekście tego Koreańczyka:P zdają się być bezkresne i trudne do zdefinioania w tej recenzji:P

Formuła tego CC kremu to biały krem, który w magiczny sposób przeistacza się w "typowy" make up po krótkim kontakcie ze skórą:P Nie jest za ciemny, a tego właśnie najbardziej się obawiałam. Mam jasną, lecz nie waniliowo bladą skórę, z którą Tony stapia się wprost idealnie:-) Wystarczy zaledwie niewielka ilość oraz kilka energicznych ruchów by buzia była rónomiernie pokryta. Nie potrzebuję ultra jasnego, dziennego światła, długiej pracy oraz intensywnego rozcierania by wyglądał dobrze i był idealnie rozprowadzony, co zaoszczędza znacząco czas spędzony na wykonywaniu porannego makijażu:-)
A kilka subtelny muśnięć pudrem transparentym stanowi jego perfekcyjne dopełnienie i daje pewność, że skóra nie będzie się nieestetycznie świecić. Co więcej skóra po nałożeniu tego kosmetyku wygląda zaskakująco świeżo, natrualnie i nie przesadzę jeśli napiszę, że jest pełna blasku:-) Jeśli miałabym operować modnymi określeniami typu, "efekt photoshopa", czy "odbicia światła", kóre od zawsze wydawały mi się lekką przesadą oraz przerostem formy nad treścią, to użyłabym ich właśnie w kontekście tego oto kosmetyku:-)

Robiąc codzienny makijaż, kieruję się zasadą - mniej znaczy więcej, moim nieodścignionym ideałem jest baby skin, flawelss skin:P skóra bijąca światłem i harmonijną świeżością soczystej brzoskwini, typowa dla modelek pokazów VS:P a Tony bardzo zbliża do tej wizji:-) Make up no make up zawładną moją wyobraźnią już dawno temu;P a dzięki temu CC, wizja ta staje się rzeczywistością:-)
Dla wszystkich Pań, pragnących efektu gołej skóry, które cenią kontrolowaną naturalność (bo jak wiadomo każda skóra wygląda lepiej z, niż bez makijażu) powinny przetestować i docenić tego małego czarodzieja:-)

Zdaję sobie zprawę, iż moja recenzja brzmi nieco szaleńczo, niedorzenie i może wydać się niktórym nieco przesadzona:P jednak na chwilę obecną, uważam ten kosmetyk za spektakularny, do tego stopnia, że już myślę o zakupie kolejnego opakowania:-)Będzie go bardzo trudno zdetronizować!
Możliwe też, że przy mojej zmienności, za jakiś czas jego noty spadną, tak jak opadnie mój zachwyt ale na chwilę obecną jestem w nim zakochana - dosłownie:-)

Używam tego produktu od: tygodnia
Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszego

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Popsuję mu opinię...

W sumie dla kobiet które przy używaniu Toniego:)mają zadbaną,świetnie nawilzoną twarz-kosmetyk może zdobyc 5 gwiazdek.Niestety w chwili obecnej ,do takowych szczęściar -nie należę.Owszem cerę mam zadbaną. Uzywam kwasów Pauli Choice (Aha,Bha)..Więc jest teraz ta moja buzia podrażniona...Nie nalezy do najszczęsliwszych ,że ją podpiekam retinolami,szczypię kwasami:):)Posmarowałam twarz elixirem ,tak chwalonym i co..Piękne rozmycie niedoskonałości poprzez kolor,wybielenie..Niestety też podkreślenie każdej skórki,każdej suchej plamki..Dla problematycznych,w trakcie katowania i cofania peselu-Molly nie będzie zachwycał....Zaraz po zmyciu nałozyłam banie agafii w ilości sporej,by nawilzyc to-co wybił mi CC..Poczekam na szczęsliwszy okres mojej facjaty i podejdę do niego ,gdy bede w kręgu szczęsciar bezproblemowej cery:):)Narazie idzie w odstawkę..

Używam tego produktu od: 2 mcy
Ilość zużytych opakowań: dość sporo próbek

Najaktywniejsze recenzentki
  1. 1

    4
    produktów

    92
    recenzji

    373
    pochwał

    10,00

  2. 2

    75
    produktów

    20
    recenzji

    550
    pochwał

    9,95

  3. 3

    3
    produktów

    59
    recenzji

    461
    pochwał

    9,82

Zobacz cały ranking