Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Dr Irena Eris, Provoke, Matt Fluid SPF 15 (Podkład matujący)

Dr Irena Eris, Provoke, Matt Fluid SPF 15 (Podkład matujący)

Średnia ocena użytkowników: 3,6 /5

Kategoria
Pojemność 30 ml
Cena 80,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Matt Fluid stapia się z cerą nadając skórze matowy wygląd. Efekt matowienia i krycia jest naturalny i utrzymuje się przez cały dzień (efekt matowienia i krycia utrzymuje się do 10H).
Technologia Matt Precio, odpowiedzialna za niwelowanie nadmiaru sebum i redukcję jego wytwarzania, została wzbogacona o Matt Powder Complex, aby jeszcze skuteczniej i dłużej zapewnić podwójny efekt matujący. Wyciąg z algi atlantyckiej o właściwościach ochronnych i kojących, wspomaga proces nawilżenia i naprawy skóry.
Stopień krycia: średni do mocnego.
Polecany do skóry tłustej i mieszanej. Formuła beztłuszczowa, nie zatyka porów. Testowana Dermatologicznie.

Dostępny w 4 odcieniach:
- Ivory 210
- Natural 220
- Beige 230
- OpalL 240

Cechy produktu

Krycie
średnie
Właściwości
kryjące, ochronne, matujące
Opakowanie
w buteleczce
Filtry
SPF 15 – 30
Rodzaj
fluidy
Pokaż wszystkie Schowaj

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 125

Średnia ocena użytkowników: 3,6 /5
Wydajność:
Zgodność z opisem producenta:
Trwałość:
Stosunek jakości do ceny:
Opakowanie:
Więcej ocen Schowaj

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: próbka

Wykorzystała: jedna próbka

Sama nie wiem

Dostałam w jakiejś drogerii próbkę tego podkładu, starczyła mi na kilka razy, więc mogę śmiało coś powiedzieć.
Oceniam 220 Natural

Hm.. kolor naturalny? No nie bardzo, jest bardzo ciemny ( mam jasną karnację) musiałam bardzo mało nakładać i mocno rozcierać, aby nie było plam.
Produkt jest gęsty i wydajny. Świetnie pokrywa wszystkie niedoskonałości oraz mocno matuje, co jest dla mnie dużym plusem.
Po nałożeniu twarz jest bardzo delikatna i nie wysusza.
Utrzymuje się cały dzień !
Może gdybym dostała jaśniejszy odcień to byłby idealny

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: jedno opakowanie

Jeden z moich ulubionych!

Oceniam odcień Ivory 210 - ładny, jasny beż

Podkład ten miałam okazję wypróbować już dawno temu dzięki mojej przyjaciółce, od której dostałam go w prezencie. Mam skórę mieszaną, szybko się wyświecam i na ogół szukam matujących podkładów. Cóż mogę napisać - z tym bardzo szybko się polubiliśmy :)

Tak naprawdę był to chyba mój pierwszy - jak chwali się producent - ekskluzywny podkład. Wcześniej używałam typowo drogeryjnych, a ten był już o krok wyżej, he he :D Opakowanie pięknie wygląda i kusi nasze oczy. Srebrna, błyszcząca zatyczka i grafika na tle matowego szkła. Buteleczka jest ciężka, dosłownie czujemy, że zapłaciliśmy więcej za kosmetyk i że nie jest on z tej najniższej półki. Całość wygląda jakby luksusowo ;)

Podkład ma piękny, kwiatowy, kobiecy zapach, który niesamowicie umila aplikację. Należę do tych osób, którym zapach w kolorówce nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie. Podkład jest gęsty i nie spływa z dłoni. Jest wydajny. Łatwo rozprowadza się na twarzy. Najlepiej wstępnie rozprowadzić go palcami, a później doklepać wilgotną gąbką typu Blend It. Dzięki temu lepiej wtopi się w skórę i będzie wyglądał bardziej naturalnie. Nakładając go musimy się pospieszyć i zrobić to sprawnie, ponieważ lekko zastyga.

Bezpośrednio po aplikacji podkład wygląda na skórze aksamitnie-matowo. Zauważalnie wygładza skórę. Niestety, jeśli mamy suche skórki, może nam je podkreślić. Podkład delikatnie ciemnieje i chociaż dla mnie to nie był problem, albo inaczej - to, że ciemnieje zauważyłam dopiero na swatch'ach. Na mojej całkiem jasnej twarzy wyglądał naprawdę bardzo dobrze :) Krycie określiłabym jako średnie, jeśli czujemy potrzebę, możemy je dobudować, ale znowu - radzę to zrobić szybko, gdy jest on jeszcze w miarę plastyczny.

Podkład utrwalałam najczęściej pudrem z Jadwigi. W takim połączeniu mat na mojej mieszanej skórze trzymał się tak 4-5 godzin. Po tym czasie, jeśli miałam możliwość, sebum usuwałam rozwarstwioną chusteczką jednorazową lub bibułką matującą.

Jak dla mnie jest to idealny podkład na wiosnę i lato, bo to właśnie wtedy skóra przetłuszcza mi się bardziej. Także wiosną i latem nie mam już raczej problemu z suchymi skórkami, które zimą, za sprawą ogrzewania i picia mniejszych ilości wody, zdarza mi się mieć. Liczmy się z tym, że mówiąc wprost - podkład Provoke nie jest tak trwały jak Estee Lauder DW. Nie jest to jednak wada, ponieważ dzięki temu jest to podkład dobry do noszenia na co dzień.

Podkład Provoke nie uczulił, ani nie podrażnił mojej skóry. Również nie miałam problemu z tym, żeby mnie zapchał. Fakt, malując się na co dzień - staram się nie robić szpachli i nakładam możliwie jak najmniejsze porcje kosmetyku, a to także może mieć znaczenie. Podkład spodobał mi się na tyle, że już jakiś czas temu zakupiłam drugą buteleczkę, która póki co czeka na swoją kolejkę.

Posiadaczkom mieszanej skóry jak najbardziej polecam, o ile oczywiście jest on jeszcze dostępny. Swego czasu, gdy go kupowałam w Douglasie, był na wyprzedaży.

3 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: kilka opakowań

Ani HIT ani KIT

Podkład kupiłam jako polecany do cery mieszanej i tłustej - ja jestem posiadaczką akurat tej drugiej i szukam czegoś, co utrzyma sebum w ryzach dłużej niż 2 godz i przy okazji przykryje pojedyncze niedoskonałości.

Podkład mamy w szklanej, trzeba przyznać że elegancko wyglądającej, porządnej buteleczce z dozownikiem, co pozwala na higieniczne wydobycie. Jednak ten dozownik jest lekko problematyczny - ciężko wstrzelić się z jego naciśnięciem żeby uzyskać mniej niż całą pompkę podkładu.

Podkład jest gęsty, kremowy, nie spływa. Wybór odcieni jest słaby - najjaśniejszy kolor i tak utlenia się podczas nakładania, niestety w pomarańczowe tony i to dyskwalifikuje go u mnie do używania w zimniejsze miesiące, kiedy jestem po prostu blada. Trzeba dość szybko go rozsmarować na twarzy, bo lekko zastyga i może pozostawić smugi jeśli go dobrze nie wpracujemy w skórę.
Daje matowe wykończenie, podkreśla suche skórki - trzeba dobrze zadbać o skórę pielęgnacją, bo podkład podkreśli jej słabe strony. Krycie na moje potrzeby ma wystarczające - pojedynczy nieprzyjaciele są zakryci, koloryt wyrównany.
Ja go nie stosuję solo na co dzień, ponieważ zauważyłam, że mnie zapycha i powoduje wysyp zaskórników. Jeśli już to mieszam go z jaśniejszym i lżejszym kremem CC i daje to u mnie niezły efekt zarówno dopasowania koloru do mojej cery, krycia jak i wykończenia - nie wygląda tak ciężko jak nałożony samodzielnie. Zmieszany przedłuża trwałość kremu CC i daje dłuższy mat na twarzy.

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: kilka opakowań

Całkiem dobry podkład

Mam cerę mieszaną ze skłonnością do świecenia w ciągu dnia - próbkę podkładu otrzymałam w Douglasie za zakupy i od razu się polubiliśmy
odcieniu natural 220 używam na lato do opalonej buzi natomiast zimą odcień jaśniejszy
po nałożeniu współgra z kremami na dzień, świetnie wtapia się i od razu zastyga dlatego trzeba nim szybko pracować - uwaga ciemnieje - najlepiej wypróbujcie na próbce
nie jest to podkład ciężki nie tworzy efektu maski, w gorące dni zdarza się, że trzeba go poprawić w ciągu dnia
Ma też swoje małe minusy...

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: jedno opakowanie

tyle samo zalet co wad, ale dałabym mu drugą szansę

Posiadałam wiele produktów marki Dr Irena Eris, zresztą bardzo je lubiłam i z chęcią do nich wracałam. Nie wiedzieć czemu nigdy nie próbowałam ich podkładów, a szkoda, bo okazały się być dość porządnym podkładem w rozsądnej cenie (ja kupiłam produkt w Douglas za ok 80 zł w odcieniu 205 )
Podkład sprawdzał się dosyć dobrze na mojej dość problematycznej cerze ze skłonnościami do przetłuszczania się. Niestety ciemniał i odcinał się, ale wiem że istnieje jaśniejszy odcień
-> Czy matowił? - Tak (zawsze wykańczałam go pudrem matującym od Laura Mercier ) i doskonale matowił przez 4-5 h, później w strefie T lekko się wyświecał ale nigdy nie czułam niezbędnej potrzeby by lecieć do łazienki i go poprawiać, wyglądało wszystko bardzo ładnie i zdrowo. Dodatkowo muszę dodać, że owy mat nie był taki płaski i bardzo ładnie wyglądał na skórze
-> Trwałość -tak jak pisałam był dosyć trwały,ścierał się po ponad 10 h noszenia, ale dość naturalnie i nie wyglądał jakoś bardzo źle. Wytrzymywał siłownię nie musiałam go mocno poprawiać po treningu, lekko ważył się na brodzie
Produkt miał sporo minusów, ale mimo to kupiłabym go jeszcze raz i dała mu drugą szansę bo jednak mi się podobał, ALE nie mogę go już nigdzie znaleźć i nie wiem czy nie został już wycofany? :/

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

Jeden z ulubionych

Podkład lubię przede wszystkim za trwałość, naprawdę długo trzyma się na twarzy (w porównaniu do innych), dobrze matuje, kryje, ale nie tworzy maski, nie podkreśla suchych skórek, nie zapycha. Kolorów obecnie jest więcej, niż na początku, dostępność jest mniejsza od jakiegoś czasu i to uważam za minus. Cena jest też dość wysoka.

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

Niezły

Podkład testowałam na przełomie jesieni i zimy. Nie był zły, ale też nie podbił mojego serca. Sprawdzał się na co dzień, jednak dla mojej dość wymagającej cery nie do końca się sprawdził.

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

Jest bardzo przyjemny, tylko że ciemnieje w ciągu dnia....

Dr Irena Eris, Provoke, Matt Fluid SPF 15 (Podkład matujący) byłby chyba moim ulubionym podkładem, gdyby nie fakt że niestety ciemnieje i mi nie dokońca odpowiada taki efekt.
Mam cerę dojrzałą i mieszaną, więc najchętniej sięgam po podkłady matujące, które zapewnią jej przez cały dzień świeży i nieskazitelny wygląd. Okazjonalnie mam problemy z drobnymi niedoskonałościami dlatego wybieram raczej produkty o średnim kryciu. Provoke jest dla mnie idealny jeśli chodzi o konsystencje - świetnie się rozprowadza po cerze, wtapia się w nią bez efektu maski, nie wchodzi w pory czy w zmarszczki. Co ważne, nie wysusza mi skóry, dzięki temu, że jest bogaty w składniki pielęgnujące, od razu czuję, że ma dobry wpływ na moją cerę. Jestem zadowolona również z jego trwałości, spokojnie wytrzymuje w "dobrej kondycji" cały dzień i bibułki matujące to zazwyczaj taka ostateczność, już pod koniec dnia. Co mnie w nim denerwuje i bardzo zniechęca? Ciemnieje.... Na szczęście nie jest to bardzo mocna oksydacja i nie zmienia się na twarzy z podkładu za 60 zł w podkład za 3 zł z kiosku Ruchu... ale jednak, po produkcie od renomowanej Dr Ireny Eris spodziewałam się czegoś więcej. Ja jestem blondynką, lubuje się w chłodnych odcieniach i zdecydowanie zależy mi, aby makijaż kolorystycznie wyglądał tak samo przez cały dzień.
Nie wiem czy jeszcze kiedyś sięgnę po ten podkład, jednak absolutnie nie chcę do niego zniechęcać. Myślę, że warto poszukać próbek aby sprawdzić jak będzie zachowywał się na danej skórze.

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

Niezupełnie dla cery mieszanej i tłustej

Po podkład od Dr Ireny Eris sięgnęłam za namową konsultantki w drogerii, gdy szukałam czegoś nowego, czyli droższej i lepszej alternatywy dla nieustraszonego Revlona, z którym moja cera lubić się przestała. Wybrałam dla siebie najjaśniejszy odcień, który zaraz po nałożeniu idealnie stopił się z kolorem mojej cery, nie tworząc efektu maski. Dodatkowo pachniał tak obłędnie... że nie mogłam się oprzeć! :D I tak zostałam posiadaczką swojego pierwszego kosmetyku z serii provoke.
SKŁAD: na to zwróciłam szczególną uwagę. Jest witamina E (antyoksydant), jest alga Laminaria (reguluje łojotok) i filtry UV, przez co produkt posiada świetne właściwości pielęgnacyjne, ochronne i przeciwstarzeniowe. Rzeczywiście jakość wykonania podkładu jest zauważalnie lepsza od innych tego typu w podobnej cenie. Dr Irena Eris ma również świetne serie dermokosmetyczne, więc w zasadzie spodziewałam się właśnie tak dopieszczonego i naprawdę solidnie wyglądającego INCI.
WYGLĄD: Opakowanie kosmetyku jest bardzo eleganckie, daje wrażenie luksusu. Przydymione szkło świetnie komponuje się ze srebrnymi elementami, które nie ścierają się z biegiem czasu. Jest też pompka, za co daję duży plus - to rozwiązanie wygodniejsze i bardziej higieniczne.
APLIKACJA: Od wielu lat używam wyłącznie blenderów do nakładania podkładów. Provoke Matt bardzo dobrze współpracuje z gąbkami na mokro, choć jego formuła wydaje się być bardzo gęsta. W rzeczywistości przypomina on jednak bardziej mus niż toporne mazidło i po kilku użyciach można przyzwyczaić się do takiej postaci kosmetyku. Dla mnie nie była ona w żaden sposób przeszkadzająca. 2-3 pompki pokrywają cerę w całości, zapewniając średnio-mocne krycie. Makijaż obowiązkowo trzeba wykończyć pudrem, bo fluid nie zastyga i pozostawia lepką warstwę.
PIERWSZE WRAŻENIE: Zaraz po nałożeniu cera jest matowa, ale nie jest to płaski mat. Twarz staje się zdrowsza, promienna, wygładzona, jakby poddana retuszowi. Rozszerzone pory i nierówności w magiczny sposób znikają, co widać zwłaszcza z bliska i na zdjęciach. NIE MA MASKI! Twarz jest miła w dotyku i nic nie rozłazi się pod wpływem konturowania kosmetykami suchymi. Ogólnie moja cera wygląda w nim tak dobrze jak po świeżo nałożonym Double Wear - po prostu druga skóra!
PO KILKU GODZINACH: I tu niestety wychodzi na wierzch podstawowa wada tego fluidu. Matt w nazwie sugeruje, że posiadaczki cer mieszanych i tłustych powinny czuć się bezpiecznie, tymczasem uczciwie przestrzegam, że nie są. Po godzinie od nałożenia twarz zyskuje lekki glow, po 2h świeci się, a po 3-4 wygląda jak oblana olejem. Przyłożenie bibułki matującej lub po prostu cienkiej chusteczki ściera podkład z przetłuszczonego miejsca, gdy zrobi się to za mocno. Trzeba naprawdę uważać, żeby nie wyrządzić sobie krzywdy w samym środku imprezy. Co jeszcze na minus? Podkład ciemnieje. Niewiele, ale jednak. Ratuje go tylko fakt, że robi to w sposób bardzo estetyczny, to znaczy: bez plam i bez odcinania się. Poza tym, co niezmiernie miło zaskakuje, można go dokładać w trakcie dnia z uszkodzonych miejsc i nadal wygląda idealnie, matowo, świeżo. Nic się nie waży, nic nie roluje - odzyskujemy efekt wow! Aby uniknąć tej konieczności przyda się puchaty pędzel i kompaktowy puder prasowany do poprawek. Wtedy makijaż można utrzymać w dobrym stanie przez całą noc i bez większego wysiłku czy uwagi.
PO DEMAKIJAŻU: Stan, w którym ten podkład pozostawia moją skórę, kompensuje nawet niedogodności związane z utrzymaniem matu. Otóż cera po zmyciu kosmetyku jest mięciutka, nawilżona, odżywiona, jakbym przez kilka godzin nosiła na sobie pielęgnujący krem! Po 3 msc nie zauważyłam zapchanych porów, zaskórników, przesuszeń i podrażnień, a wręcz mam wrażenie, że cera się po nim poprawia! Do tej pory nie spotkałam się z tym efektem w ŻADNYM kosmetyku kolorowym i to jest zdecydowanie moja ulubiona cecha Provoke Matt.

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Bardzo go lubie

Seria Provoke kilka dobrych lat już na rynku jest , zawsze jednak ją pomijałam- mimo iż miałam zanotowane w pamięci by wypróbować jakąś kolorówkę z pod tej bandery to zawsze pojawiało się coś nowszego , ciekawszego itd :D Z pomocą przyszła mi koleżanka- sprezentowała mi ten podkład na imieniny- z czego bardzo się ucieszyłam. W końcu spróbowałam i polubiłam i wiem , że jeszcze nie raz go kupie :)

Bardzo eleganckie opakowanie. Szklane dość masywne ale stonowane z grubszym dnem dające iluzję , że podkładu jest więcej niż w rzeczywistości. Ze szklanymi opakowaniami to wiadomo , trzeba obchodzić się z najwyższą ostrożnością bo można sobie ładnej roboty nadać a komu by się chciało sprzątać roztrzaskany podkład :) Pompka działa bez zarzutu i nie zapycha się od produktu.

Posiadam odcień natural. Ale żeby on był taki do końca naturalny to bym się kłóciła jest to dość ciepły beż który do bardzo jasnych i bladych karnacji się nie nada. Na mojej jasnej ( nie bladej ) karnacji jest leciutko za ciemny , dlatego rozjaśniam go korektorami by nie wyglądać jak pomalowana nutellą.

Konsystencja dość gęsta i kremowa, świetnie rozprowadza sie pędzlem typu buffer lub lekko ściętym do kremowych kosmetyków ( gąbek nie lubię i nie używam ) Bardzo ładny i delikatny kwiatowy zapach przy okazji ma ten produkt- i dość szybko wietrzeje.

Z oksydowaniem podkładów to ja nigdy problemu nie mam więc tutaj wszystko gra. Z resztą uczono mnie w szkole , że rzadko kiedy podkład ciemnieje sam od siebie , zazwyczaj dzieje się tak gdy jest źle nałożony lub gdy mamy źle dobraną pielęgnacje twarzy . No. To tyle :)

Nakłada się jak już wspomniałam wcześniej bardzo dobrze ( pędzle ) Na twarzy rozkłada się równomiernie , nie grudkuje się , nie ciastkuje , nie zbiera w zmarszczkach mimicznych czy załamaniach twarzy. Bardzo dobrze dogaduje się z korektorami czy produktami do modelowania twarzy i pudrami. Kontur wykonany na tym podkładzie nie robi się w ciągu dnia wyblakły ani rozmyty.

Jego głównym zadaniem jest matowienie i ja jako posiadaczka cery mieszanej pod tym względem jestem bardzo zadowolona. Zagruntowany pudrem obojętnie jakim czy to budżetowe wibo , avon czy selektywne Huda czy Laura M , Charlotte T etc trzyma piękny i lekko satynowy mat dobre 9 godzin. Świetny wynik jak na podkład w sumie drogeryjny. Nie zostawia płaskiego i suchego matu , nie ma wpływu na mimikę twarzy. Jeśli chodzi o krycie to jest ono średnie z lekką możliwością dobudowania bez starcia uprzednio nałożonej warstwy. Jednak gdy nałożymy go na twarz za dużo to może być dość widoczny- no ale to już są każdego indywidualne preferencje :) Ja w każdym razie lubie takie nie przegięte krycie w podkładach - jeśli kryją dając efekt upiększania bez przerysowania to ja jestem zadowolona- i tutaj jestem :)

Jeśli chodzi o trwałość to tak po około 8 godzinach potrafi się lekko wytrzeć w okolicach żuchwy czy nosa , nie jest to jednak żadne schodzenie '' całymi plackami '' . Z upływem godzin nie osadza się również w porach czy załamaniach skóry- przez cały czas noszenia go twarz wygląda naprawdę świeżo :)

Nie zapycha , nie uczula i nie podrażnia. Nie mam problemu ze zmyciem go płynem micelarnym :) Polubiłam go. Naprawdę fajny podkład matujący o średnik kryciu i dobrej trwałości - na pewno można się nim zainteresować podczas promocji czy wyprzedaży :)

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

Jest matt !

Produkt ma dość solidne, szklane opakowanie, wyposażony jest w pompkę która pozwala na łatwą, wygodną aplikacje podkładu. Przez cały czas używania podkładu działała sprawnie, nie zacinała się itp.
Podkład jest matujący a do tego zapewnia wspaniałe krycie - bez konieczności użycia korektora, nadaje cerze satynowy piękny matt ;). Ma dość gęstą konsystencje ale rozprowadza się ją dobrze nie tworzy grudek ani nie roluje się. Dobrze współgra z pudrami, różami itp. Efekt matu jest długotrwały, czasem w okolicach T pod koniec dnia nieco cera błyszczała ale lekko ! NIe zatyka porów ani nie podrażnia twarzy. Nie pozostawia też uczucia ściągnięcia twarzy.

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

Nigdy więcej

Szukałam czegoś mocniej kryjącego na okres jesienno-zimowy, a że akurat był w promocji mój wybór padł na ten oto produkt. Owszem, krycia nie można mu odmówić, bo jest solidne na tyle że spokojnie można pominąć korektor. Produkt posiada także estetyczne i higieniczne szklane opakowanie z pompką, niestety na tym jego zalety się kończą.

Najaktywniejsze recenzentki
  1. 1

    4
    produktów

    106
    recenzji

    474
    pochwał

    10,00

  2. 2

    3
    produktów

    66
    recenzji

    546
    pochwał

    9,39

  3. 3

    84
    produktów

    21
    recenzji

    630
    pochwał

    9,26

Zobacz cały ranking