Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Prreti, Skin Smoothie, Cleanse Juice One Pack Moisture ChokChok Kohlrabi (Maseczka nawilżająca w płacie `Kalarepa`)

Prreti, Skin Smoothie, Cleanse Juice One Pack Moisture ChokChok Kohlrabi (Maseczka nawilżająca w płacie `Kalarepa`)

Średnia ocena użytkowników: 4,5 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 25 g
Cena 10,99 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Maska nawilżająca w płachcie Skin Smoothie łączy ekstrakt z czerwonej kalarepy, żurawiny i czarnej porzeczki. Taki koktajl skutecznie przywraca skórze promienny koloryt oraz optymalny poziom nawilżenia. Stanowiąca bogactwo składników mineralnych i witamin czerwona kalarepa doskonale wspomaga pielęgnacyjne działanie maseczki.
Maseczka nawilża, wygładza i ujędrnia skórę, przywracając jej miękkość i młodzieńczy, pełen blasku wygląd.

Składniki

Pokaż wszystkie Schowaj

Recenzje 11

Średnia ocena użytkowników: 4,5 /5
Wydajność:
Zgodność z opisem producenta:
Stosunek jakości do ceny:
Opakowanie:
Zapach:
Więcej ocen Schowaj

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: jedno opakowanie

Spełnia wszystkie obietnice producenta

Moje zainteresowanie wzbudził szczególnie ekstrakt z czerwonej kalarepy, który zawiera maseczka. Nigdy się nie spotkałam z nim w kosmetykach, a brzmi naprawdę ciekawie, dlatego więc postanowiłam ją wypróbować.

Opakowanie zdobi bardzo ładna szata graficzna. Butelka z napojem w kolorze intensywnego różu ze słomką przywodzi na myśl koktajl pełen witamin dobroczynnych dla skóry. Saszetkę bardzo łatwo rozerwać.

Jeśli chodzi o zapach, na przemian czuć porzeczkę i żurawinę, jednak to porzeczka wybija się na pierwszy plan. Woń nie jest słodka, tylko orzeźwiająca.

Płachta jest dobrze wycięta. Otwory na oczy i usta są w odpowiednich miejscach i jak dla mnie stosownej wielkości - ale uprzedzam, że sprawdzi się tylko w przypadku osób posiadających małe oczy. Płat jest średniej grubości, wytrzymały i bardzo miękki. Dobrze przylega, nie spada oraz nie przemieszcza się. Maseczka była solidnie nasączona serum, jednak nie kapie z niej. Mimo to zaczęła wysychać już po 15 minutach, szczególnie na policzkach. Sama esencja jest przezroczysta. Ma gęstą, żelową konsystencję - inną niż zazwyczaj mają tego typu produkty. Doceniam fakt, że kosmetyk chłodzi przez cały czas aplikacji.

Maseczka bardzo dobrze nawilża. Mam wrażenie, jakby to nawodnienie docierało do głębszych warstw skóry. Cera jest ujędrniona, co zarówno widać, jak i można to wyczuć pod palcami. Produkt również wygładza, chociaż w tym aspekcie radzi sobie najsłabiej. Ale największą zaletą jest to, jak maska pięknie ujednolica i rozjaśnia koloryt. Po zastosowaniu produktu cerze została przywrócona równowaga.

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: jedno opakowanie

Niestety, raczej meh…

Wygrałam tę maseczkę w konkursie na recenzentkę czerwca  Było to dawno temu i zawieruszyła mi się gdzieś w zapasach maseczkowych. Na szczęście ostatnio robiąc porządki natknęłam się na nią, i dobrze, bo upływał jej termin ważności. Mam cerę mieszaną, z mocno przetłuszczającą się strefą T, a suchymi bokami. Do tego jest wrażliwa.

Opakowanie szalenie mi się podoba, idealnie trafia w mój gust. Przepiękna kolorystyka i szata graficzna, niesamowicie przyjemna w dotyku faktura folijki, a do tego staranne wykonanie. Naprawdę polecam ją chociaż dotknąć, jeśli macie okazję. Nie miałam najmniejszego problemu z rozerwaniem w miejscu perforacji, nawet mokrymi dłońmi. Z tyłu znajdziemy wlepkę ze wszelkimi potrzebnymi informacjami na temat produktu.

Jest to maseczka w płachcie. Jest ona dobrej jakości, niełatwo ją rozwinąć, ale jest wytrzymała, nie uszkodziłam jej. Jednocześnie łatwo ją naderwać w wybranym miejscu, ja to zrobiłam przy oczach, więc wcale nie potrzebujemy do tego celu nożyczek. Na mnie niespecjalnie pasowała, chociaż przy drobnej modyfikacji, której dokonałam leżała całkiem nieźle. Jednak jest to produkt typowo pod azjatyckie twarze. Dobrze przylega, można z nią z powodzeniem chodzić, nie odkleja się. Esencji producent nie żałował, jest jej dużo, do tego sporo jeszcze zostaje w opakowaniu, można wycisnąć resztki i dodatkowo zaaplikować na twarz. Nie wysycha szybko, ale czuć, że skóra ją ładnie pije. Trzymałam płachtę na twarzy według zaleceń, czyli 20 minut i po tym czasie była już tylko lekko wilgotna. Produkt pachnie przyjemnie, kwiatowo i owocowo, słodko. Uprzyjemnia aplikację. Przez kilka pierwszych minut od aplikacji czułam dyskomfort, lekkie szczypanie, które z czasem znikło. Mam jednak cerę wrażliwą i bywają takie jej reakcje. Dostępność jak dla mnie ok, w moim mieście są dwie drogerie stacjonarne Kontigo, poza tym zawsze można ją zamówić online. Cena przystępna.

Przyznam szczerze, że trochę zawiodłam się jeżeli chodzi o działanie. Odczułam nieco nawilżenia, ale raczej było ono doraźne. Może też lekko wyrównała koloryt. Wygładzenia nie zauważyłam, odżywienia, upiększenia czy rozświetlenia również nie. Fakt, żadnych większych podrażnień nie odnotowałam, ale i efektów też nie. Chyba jestem odosobniona jeżeli chodzi o wrażenia, ale niestety, dla mnie jest mocno przeciętna.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: próbka

Wykorzystała: jedna próbka

nawilża i MEGA rozjaśnia

Jak widać po moich recenzjach, maski w płachcie stały się ostatnio moim hobby ;) uwielbiam próbować nowości, a to chyba jeden z najlepszych sposobów, żeby zaspokoić głód poznawania, bo szybko i tanio, bez obaw, że produkt nam się znudzi lub nie podpasuje.
Po tym jak zakochałam się w miodowej maseczce na usta postanowiłam bliżej zapoznać się z firmą Prreti, dlatego przy okazji wyprzedaży w hebe maska znalazła się u mnie.

Saszetka w której znajduje się płachta podoba mi się pod względem wizualnym, jest różowa, kobieca, owocowa i przyciąga wzrok.
W środku biała płachta, dobrze nasączona esencją o pięknym kwiatowym zapachu, standardowo przy koreańskich maskach wycięcia na oczy są dla mnie za małe i za blisko siebie, bardzo to irytujące, więc przecięłam ten cienki pasek który łączy część nosową z czołową i było idealnie, płachta jest cienka i dobrze trzyma się na twarzy, w czasie 20 minutowej aplikacji nie odkleiła się, ani razu.

W składzie maski znajdziemy ekstrakt z czerwonej kalarepy, żurawiny, czarnej porzeczki, jeżyn, malin, acai i borówki to składniki bogate w minerały i witaminy, pantenhol, glicerynę, emolienty, ekstrakt z miodu i portulaki , jest też trochę zagęstników i konserwantów, te ostatnie mogą wywołać podrażnienia, nie zaleca się ich dla kobiet w ciąży i dzieci.
Maseczka ma za zadanie nawilżyć, zmiękczyć, wygładzić i ujędrnić skórę.

Maskę trzymałam na twarzy około 20 minut według zaleceń na opakowaniu, było to przyjemne 20minut, czułam lekkie chłodzenie, było to bardzo miłe. Po usunięciu płachty zostało trochę emulsji na twarzy, wmasowałam ją w skórę i wchłonęła się błyskawicznie zostawiając delikatną warstewkę.
Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to rozjaśnienie, kolor skóry bardzo się wyrównał, a nie lubiane przeze mnie "czerwoności" znacznie zbladły, byłam w szoku, życzyłabym sobie, żeby moja twarz wyglądała tak codziennie-WOW!
Widać, że skóra została odżywiona, ujędrniona i nie widać na niej oznak zmęczenia. Maska dobrze nawilżyła, a ja czułam cudowne ukojenie, więc wszystkie obietnice producenta zostały spełnione.
Jestem zadowolona z efektów, którymi mogłam się cieszyć jeszcze następnego dnia rano.

Polecam, bo to niezły produkt, upolowany na promocji za niecałe 5 zł ;) chętnie sięgnę po inne produkty od Prreti, bo te których spróbowałam do tej pory spisały się wzorowo!

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: próbka

Wykorzystała: jedna próbka

Świetna maseczka

Maseczka jest super. Ładnie docięta, dzięki czemu wygodnie się zakłada. Robi co ma robić - skóra jest po niej miękka i nawilżona. Zapach jest obłędny. Takie połączenie kremu Nivea z Dove...? Ciężko mi określić, ale delikatny, relaksujący i mega przyjemny. Rzadko zwracam tak dużą uwagę na zapach kosmetyku, więc to chyba coś znaczy :D Ostatnio miałam małe wpadki z maskami w płachcie firmy Tołpa i SelfieProject (pierwszy raz w życiu jakiś kosmetyk mnie podrażnił) i jest to bardzo przyjemny powrót do koreańskich produktów.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

Bardzo fajna

Ta maseczka jest świetna - bardzo dobrze nawilża i odżywia moją skórę.
Płachta jest dobrze wycięta, nie jest za duża ani za mała, dla mnie taka w sam raz. Materiał jest porządny, nie rwie się.
Bardzo dobrze nasączona esencją. Jest jej sporo i to plus bo zawsze wysmaruje dodatkowo dekolt i szyje.
Maseczka fajnie odżywia, efekt utrzymuje mi się całkiem długo.

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: 2 tygodnie

Wykorzystała: kilka opakowań

Warto! :)

Produkt ten wpadł w moje ręce dość przypadkowo ale wiem, że zostanie na dłużej. Maska w płachcie, która nie dość, że świetnie nawilża to i odżywia skórę. Efekt (jak u mnie) rewelacyjny utrzymujący się nawet do następnego dnia. łatwa aplikacja, przyjemny zapach i łatwość użycia powodują, że polecę ten produkt kazdemu :)

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: jedno opakowanie

dobra w działaniu

Maseczka trafiła w moje ręce w pudełku z nagrodą za recenzentkę miesiąca, za co bardzo dziękuję. Okazała się kolejnym kosmetykiem, który trafił w potrzeby mojej skóry, odwodnionej, wymagającej głębokiego nawilżenia.

-OPAKOWANIE: Nie ma tu nic, co może zaskoczyć osoby znające tego typu kosmetyki. W plastikowej, miękkiej saszetce skrywa się złożona i nasączona serum płachta. Opakowanie otwiera się bez problemu, z obu stron na krawędziach znajduję się niewielkie wgłębienia wyznaczające linię, w której będzie biegło otwarcie.
Projekt graficzny podpowiada nam, że będziemy mieć do czynienia z wyciągiem z kalarepy, a butelka ze słomką sugeruje koktajl, który nakarmi skórę.
W rogu mamy jeszcze wizerunek samej płachty, więc wiadomo, że mamy do czynienia z kosmetykiem w takim a nie innym wydaniu, nie maseczką kremową czy innego typu.

- PŁACHTA: Materiał jest świetnie docięty, pasuje na drobną twarz, a nacięcia po bokach pozwalają na lepsze dostosowanie płachty do kształtu twarzy. Może zaskoczyć nieco większe wycięcie w okolicach nosa. Wokół nosa jest wolna przestrzeń, czyli płachta nie pokrywa tego miejsca, natomiast wycięta jest nakładka na sam nos.
Ważne również, że w trakcie rozkładania materiał nie przerwał się, więc jest wytrzymały.

- KONSYSTENCJA: Materiał nasączony jest w całości serum o żelowej nieco konsystencji i utrzymany jest w całości w płachcie. Nic nie zostaje w opakowaniu. W trakcie noszenia maseczki kosmetyk powoli wysycha, jednak w minimalnym stopniu. Nie ma więc ryzyka, że zostaniemy z suchą płachtą na skórze, która może wywołać podrażnienie. Wręcz przeciwnie, czas noszenia produktu możemy też wydłużyć dzięki temu. Ponadto po zdjęciu maseczki możemy jeszcze wycisnąć serum na dłoń i nałożyć dodatkową warstwę kosmetyku na twarz oraz szyję i dekolt.

- ZAPACH: Na pewno nie czuć kalarepy :D, która jest smacznym warzywem, chociaż zapach ma specyficzny. Mamy tu natomiast subtelny zapach świeżości, a określenie „świeżego prania”, które użyła recenzentka poniżej najlepiej pasuje do określenia aromatu, z jakim mamy do czynienia. Czy potrzebny? Kwestia gustu. Ja mogę się bez niego obyć.

- DZIAŁANIE: Maseczka świetnie pielęgnuje skórę. Po usunięciu materiału na skórze pozostało serum, które delikatnie wmasowałam i pozwoliłam by się wchłonęło. Po tym czasie nałożyłam krem nawilżający, który zabezpieczył naskórek przed odparowaniem wody. Często na skórze pozostaje lepka warstwa esencji z maseczki, która powoduje, że moja skóra nieprzyjemnie się wyświeca. Tutaj jednak kosmetyk wchłonął się prawie w całości pozostawiając jedynie delikatny film, który nie spowodował przetłuszczania, a skóra wyglądała promiennie i naturalnie. Krem nałożony na taką warstewkę nie rolował się, a całość nie obciążyła skóry.
Maseczka spowodowała, że moja twarz jeszcze następnego dnia była miękka, sprężysta i nawilżona. Właściwości pielęgnacyjne obiecane przez producenta widziałam gołym okiem, ale też czułam komfort na twarzy. Moja odwodniona cera nie wołała o dodatkową porcję nawilżenia, nie odczuwałam nieprzyjemnego ściągnięcia, więc koktajl, jaki maseczka zafundowała mojej skórze maseczka odpowiednio ją napoił i odżywił.

Cieszę się, że otrzymałam ten kosmetyk i z pewnością kupię tę maseczkę, gdy tylko będę miała okazję. Mimo że miałam okazję stosować ją raz, efekt był na tyle zadowalający i przekonywujący, że z czystym sumieniem mogę polecić.

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: jedno opakowanie

"Rzecze na to kalarepka ..."

Generalnie nie jestem fanką masek. Jeśli już, to toleruję właśnie maski na tkaninie. Mam wrażliwa skórę, podrażnia ją niemal wszystko, ale NAJBARDZIEJ zmywanie czegoś wodą. Maska, którą trzeba zmyć nie zostawia żadnych efektów pielęgnacyjnych, poza podrażnioną skórą. Masek na tkaninie nie trzeba zmywać, zwykle są nasączone wodnym serum, które pięknie się wchłania. Ta akurat jest żelowa i to jedna z przyjemniejszych masek w płacie, jakie stosowałam.
Dobrze docięta, niemal pasująca do mojej drobnej twarzy, wymagająca tylko niewielkich zakładek. Świetnie nasączona, miękka, dobrze przylega i pozostaje mokra przez cały czas maskowania, a resztą można jeszcze przetrzeć, co tylko się chce (szyję, dekolt, dłonie itd.). Zostawia po sobie ładnie wyglądającą cerę - nawilżoną, gładką, o lekko wyrównanym kolorycie. Efekt utrzymuje się jeszcze następnego dnia.
Nie przepadam za koreańskimi maskami - zwykle to woda z glikolami i gliceryną + odrobina HA i śladowe ilości składników aktywnych - tak małe, że jedyne co są w stanie wzbogacić, to listę INCI na opakowaniu. Tu jest nieco inaczej - baza co prawda też jest glicerynowo-glikolowo-hialuronowa, ale esencja zawiera również skuteczne stężenia wyciągów z pełnych antyoksydantów owoców jagodowych (malin, jeżyn, acai, żurawin, czarnej porzeczki, borówki czernicy i borówki amerykańskiej) oraz z tytułowej czerwonej kalarepy (brassica oleracea var. gongylodes). To one, dzięki antocyjanom, działają wazoprotekcyjnie, czyli uszczelniają i wzmacniają naczynia krwionośne i osłabiają działanie wolnych rodników, a kalarepa dodatkowo jest źródłem potężnej dawki witaminy C, rutyny, witaminy K, witamin z grupy B, beta karotenu i soli mineralnych. To wszystko wzmocnione jeszcze przeciwzapalnym, łagodzącym ekstraktem z portulaki i miodu. Dla cer skłonnych do zaczerwienień, to skarb. Na szczęście Prreti jest dostępne w Hebe, bo maska zachęciła mnie do ponownego zakupu.

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: 2 tygodnie

Wykorzystała: jedno opakowanie

Dobrze się sprawdza

Moja skóra nie przepada za maskami w płachcie, mam jednak ostatnio szczęście trafiać na takie, które jej wyraźnie służą.
Po udanej masce Perfecty z serii Bird's Nest, użyłam maskę Prreti z czerwoną kalarepą.
Płyn, którym nasączony jest płat nie klei się na skórze (co mi niezwykle przeszkadzało w masie innych tego typu masek w płachcie - m.in. Biodermic, L'Biotica i też azjatyckich marek) i rzeczywiście ją nawilża. To też miła odmiana, bo miałam wrażenie że dotychczasowe maski nie robiły po prostu nic oprócz klejenia się.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: kilka opakowań

Cudowna maseczka nawilżająca!

Jestem wielką fanką azjatyckich maseczek w płachcie - zwłaszcza tych nawilżających, więc gdy tylko rzuciła mi się w oczy w drogerii od razu wylądowała w koszyku. Jest to genialny sposób na szybkie nawilżenie skóry, nawet jeśli mamy mało czasu - można w tym czasie się relaksować, czytać książkę, a maseczka robi swoje w ciągu, zaledwie, 20 minut.

Maseczka ma żelową postać, dzięki czemu płachta idealnie przylega do skóry, nie przesuwa się, nic nie kapie. Nadmiar maseczki można z łatwością wklepać w twarz bez obawy, że będzie spływać ze skóry. Ma przyjemny, nieco kwiatowy zapach, który dość szybko się ulatnia, absolutnie nie męczy.
Płachta jest mocna, nie rwie się, z łatwością daje się nałożyć na wszystkie partie twarzy.

Maseczka cudownie nawilża, wnika w głąb, wręcz "wypełnia" skórę od wewnątrz, zapewniając jej zdrowy glow, promienny wygląd. Jest jej na tyle dużo, że nadmiar stosuję też na dekolt. Uwielbiam stosować ją wieczorem - rano cera jest świeża, bije z niej zdrowy blask, nawilżenie jest nie tylko odczuwalne ale i widoczne gołym okiem. Jest też idealna przed wielkim wyjściem, jest doskonałym przygotowaniem cery pod makijaż.
Jest to najlepsza maseczka nawilżająca z jaką miałam do czynienia.
Wszystkie linie, przesuszenia znikają jak za pomocą czarodziejskiej różdżki. Skóra jest zregenerowana, niezwykle gładka i miękka w dotyku (mogłabym jej dotykać non stop). Można powiedzieć, że jest jakby nasycona wodą, na twarzy mamy efekt mokrego glow, który wprost uwielbiam.

Efekt jest długotrwały - nawilżenie utrzymuje się nie tylko tuż po nałożeniu, ale jest odczuwalne do kilku dni po aplikacji maseczki.
Mój absolutny hit!

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: jedno opakowanie

Mocno nawilżająca

Mseczka wpadła miMaseczka wpadła mi w ręce podczas promocji w Kontigo. Ma ładne solidne opakowanie i grafikę zwracającą uwagę.
Według producenta maseczka ma nawilżać i odżywiać. Zapakowana w solidne opakowanie maska zanurzona jest w dość gęstym płynie (zdecydowanie gęściejszym niż w Polskich maskach). Sama płachta również jest zdecydowanie grubsza niż w Polskich odpowiednikach. Ułatwia to nakładanie maski oraz zwiększa czas wchłaniania się specyfiku. Maska nie ma zapachu. Efekt po nałożeniu (wieczorem) bardzo fajny – skóra nawilżona i odżywiona, rano skóra wyglądała jak chwilę po zdjęciu maski.
Jestem zadowolona z efektu, zwłaszcza że cena jest naprawdę niska w porównaniu do wielu masek dostępnych na rynku.
Nie mogę się doczekać aż wypróbuję inne maski z serii ????

Najaktywniejsze recenzentki
  1. 1

    4
    produktów

    61
    recenzji

    863
    pochwał

    10,00

  2. 2

    10
    produktów

    73
    recenzji

    779
    pochwał

    9,57

  3. 3

    64
    produktów

    32
    recenzji

    689
    pochwał

    7,80

Zobacz cały ranking