Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Mediheal, N.M.F Aquaring, Hydro Nude Gel Mask (Maska żelowa do twarzy nawilżająco-wygładzająca)

Mediheal, N.M.F Aquaring, Hydro Nude Gel Mask (Maska żelowa do twarzy nawilżająco-wygładzająca)

Średnia ocena użytkowników: 5 /5

Zobacz oferty

ezebra
zamknij×
Szczegółowa ocena
Średnia ocena: 4.90/5
  • Szybkość realizacji zamówienia

  • Poziom obsługi klienta

  • Jakość zapakowania przesyłki

  • Polecił(a) bym ten sklep znajomym

Morele.net
zamknij×
Szczegółowa ocena
Średnia ocena: 4.89/5
  • Szybkość realizacji zamówienia

  • Poziom obsługi klienta

  • Jakość zapakowania przesyłki

  • Polecił(a) bym ten sklep znajomym

Kategoria
Marka
Pojemność 30 g
Cena 14,99 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Maska żelowa N.M.F zawiera dwa razy więcej składników nawilżających,
niż maska-ampułka N.M.F, dzięki czemu jeszcze skuteczniej dostarcza nawilżenie w głąb suchej skóry. Ceramidy odbudowują szczelność międzykomórkową i powstrzymują utratę wody ze skóry. Kwas hialuronowy i N.M.F (naturalny czynnik nawilżający) zapewniają skórze odpowiedni poziom nawilżenia.

Składniki aktywne:
Ceramidy, kwas hialuronowy, wyciąg z wąkroty azjatyckiej, wyciąg z korzenia
tarczycy bajkalskiej, olej ze słodkich migdałów, ekstrakt z rumianku, trehaloza,
wyciąg z grzyba Hub, adenozyna, ekstrakt z rozmarynu, wyciąg z zielonej herbaty.

Efekt:
Po aplikacji skóra jest wygładzona, odmłodzona i intensywnie nawilżona.

Recenzje 7

Średnia ocena użytkowników: 5 /5
Wydajność:
Zgodność z opisem producenta:
Stosunek jakości do ceny:
Opakowanie:
Zapach:
Więcej ocen Schowaj

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: próbka

Wykorzystała: jedna próbka

Cudo!

Maska składa się z dwóch części. Jest bardzo dobrze nasączona esencją. Cera zaraz po zdjęciu maski jest nawilżona, kolor jest ujednolicony, zero zaczerwień. Dodatkowo cera jest wygładzona, bardzo przyjemna w dotyku.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

Marka Mediheal nie zawodzi

Nawilżenie jest potrzebne każdemu typowi skóry, dlatego nawilżające maseczki są, a przynajmniej powinny być, możliwie uniwersalne, przeznaczone dla wszystkich. To podstawowy, obok oczyszczania, element pielęgnacji. I choć maska w płachcie, czy, w tym wypadku hydrożelowa, jest dodatkiem, urozmaiceniem pielęgnacji, moim zdaniem warto się w nią od czasu do czasu zaopatrzyć, by podbić działanie nawilżające stosowanych regularnie kosmetyków, a także sprawić sobie niewielkie domowe SPA, dzięki któremu odetchniemy, choć na chwilę, od problemów. Ja przynajmniej bardzo to lubię, szczególnie że w ramach tego odpoczynku i regeneracji cery mogę testować kosmetyczne nowości i cieszyć się odkrycia nowych perełek, a także zapoznawania się bliżej z wybranymi markami.

Uwielbiam podstawową wersję maski nawilżającej Mediheal, Aquaring Ampoule Mask, która chyba jest – zresztą w pełni zasłużenie – najpopularniejszym produktem tej koreańskiej marki, dlatego, kiedy podczas zakupów zauważyłam wersję hydrożelową, postanowiłam koniecznie ją wypróbować. Co więcej, zainteresowała mnie hydrożelowa forma, spotykana (przynajmniej przeze mnie) o wiele rzadziej wśród produktów dostępnych w drogerii, ale też w ogóle na rynku kosmetycznym. Marka Mediheal jest również jednym z moich kosmetycznych „pewniaków” , jeśli chodzi o maski nawilżające, toteż wiedziałam, że będę zadowolona z efektu, jaki uzyskam za pomocą tego produktu, pod tym względem więc zakup nie był chęcią przetestowania czegoś nowego i sprawdzenia, jak ta wersja sprawdzi się u mnie.

Maska została zamknięta w typowej dla takich produktów saszetce. Pod względem graficznym opakowanie tej wersji bardzo podobne do tego, jakie ma maska w płachcie – tutaj jednak, najprawdopodobniej by odróżnić od siebie te dwa warianty, tło nie jest srebrne, a złote, co sprawia, że produkt sprawia wrażenie jeszcze bardziej luksusowego. Wszystkie jednak inne elementy pozostałe takie same – laboratoryjna ampułka odmierzająca niebieski płyn w prawym górnym rogu, łącząca się wężykiem z niebieskim kwadratem, gdzie białą czcionką w języku angielskim i koreańskim wypisano cechy produktu i umieszczono obrazek poglądowy znajdującej się wewnątrz maseczki oraz logo marki, a także zapisane w języku koreańskim niebiesko-czerwone kółko. Jedynym dodatkiem jest złoty element z czerwonymi napisami. Na drugiej stronie opakowania znajdują się szczegóły dotyczące produktu, w tym skład, również w języku koreańskim oraz angielskim. Tradycyjnie, polski dystrybutor przykleił nalepkę, która w szczegółowy sposób opisuje produkt – znajdziemy tam szeroko opisany sposób użycia oraz informację o głównych składnikach esencji maski. Całość jest bardzo minimalistyczna, ale i na tyle charakterystyczna, że – moim zdaniem – bardzo łatwo znaleźć maski Mediheal wśród innych podczas zakupów stacjonarnych, jak i internetowych.

Kosmetyk składa się z dwóch przezroczystych płatów, a właściwie dwóch części płatu z granicą w okolicach nosa; wykonana została z delikatnego i cienkiego, ale wytrzymałego hydrożelu. Po wyjęciu z opakowania, produkt z obu stron zabezpieczony jest folią – po jednej stronie, tej, którą nałożymy na twarz, folię odklejamy od razu po wyjęciu, a tę drugą komfortowo można usunąć już po nałożeniu produktu na twarz, nie tracąc już cennej esencji. Co jest charakterystyczne dla masek marki Mediheal, esencji jest bardzo dużo i przy wyjmowaniu może skapywać na przykład na dłonie, ubrania, czy cokolwiek, co jest wokół nas, dlatego trzeba być bardzo ostrożnym w obchodzeniu się z tymi produktami (przyznam, że jest to według mnie jednocześnie jedna z największych zalet, ale również i wad tych masek – bywa to dla mnie dość stresujące). Produkt jest bardzo dobrze, standardowo przycięty i do mojej twarzy przylega w sposób, któremu nie mogę nic zarzucić. Dobrze ułożony na twarzy przykleja się do skóry tak mocno (albo jeszcze mocniej niż) płachta wykonana z materiału, więc można bez najmniejszego problemu wykonywać w niej codzienne czynności. Podczas noszenia hydrożel nie niszczy się i nie rozrywa, przynajmniej w moim przypadku – mam dłuższe paznokcie, ale nie noszę hybryd, a także zawsze bardzo ostrożnie obchodzę się z tego typu formułami.

Jest to produkt bardzo wydajny. Jak już wspomniałam wyżej, esencji jest tak wiele, że bardzo łatwo może spływać z produktu chociażby na dłonie czy podłogę przy wyjmowaniu. Kosmetyk, już ułożony na twarzy, bardzo długo wysycha i po zdjęciu na skórze znajduje się naprawdę dużo cennego płynu. Wiele esencji pozostaje również w saszetce – warto ją zatrzymać, by użyć jej jako serum do twarzy.

Esencja jest bezbarwna, ma lekko żelową konsystencję, jednak należy do tych bardziej wodnistych. Pachnie lekko, ale nie jest to nachalny zapach; raczej delikatny, umilający jedynie czas, kiedy produkt jest używany.

Skład esencji maski jest bardzo bogaty, co jest typowe dla kosmetyków koreańskich. Sporo tu różnych interesujących ekstraktów – wśród nich można wymienić wyciąg z korzenia tarczycy bajkalskiej, który łagodzi podrażnienia (również te alergiczne), koi, ma działanie przeciwdrobnoustrojowe, wzmacnia włókna kolagenowe, rozjaśnia cerę oraz chroni komórki przed wolnymi rodnikami, wyciąg z rdestu japońskiego, mającego właściwości kojące, ale też i odżywiające skórę, ekstrakt z znanej chyba dobrze zielonej herbaty, która zarówno sprawdza się u osób z cerą tłustą i trądzikową, regulując pracę gruczołów łojowych i działając bakteriobójczo i odkażająco, ale także u tych z twarzą wyglądającą na zmęczoną i poszarzałą, którym przywraca zdrowy koloryt. Wyciąg z rozmarynu ujędrnia skórę i delikatnie przyczynia się do powstania uczucia świeżości, natomiast ekstrakt z rumianku łagodzi zaczerwienienia. Nie brakuje tutaj typowych dla kosmetyków azjatyckich powszechnie lubianych składników, jak wyciąg z wąkroty azjatyckiej, znanej ze swoich właściwości łagodzących wszelkie podrażnienia, gojących rany oraz tonizujących skórę czy ekstraktu z grzyba Hub, mającego właściwości zmniejszające widoczność porów, ale także nawilżające i ujędrniające. Innymi ciekawymi składnikami są olejek ze słodkich migdałów, jeden z niewielu olejków nadających się do każdego typu skóry, szczególnie suchej, atopowej czy podrażnionej, który natłuszcza, odżywia, regeneruje, wygładza i wzmacnia warstwę hydrolipidową skóry oraz wyciąg z korzenia lukrecji gładkiej, regenerujący i rozjaśniający podrażnioną, zaczerwienioną skórę. Poza tymi składnikami w esencji znajdziemy również trehalozę, o właściwościach nawilżających, adenozynę, która silnie wygładza, nawilża i ujędrnia skórę, ceramidy, kwas hialuronowy oraz hydrolat z róży damasceńskiej. Pozostałe składniki mają za zadanie utrzymywać formułę oraz konserwować produkt – tutaj znajdziemy charakterystyczny dla kosmetyków koreańskich kompleks EURO-NApre.

Kosmetyk ma moim zdaniem wiele funkcji – można użyć tej maski jako dopełnienie wieloetapowej rutyny w ramach małego domowego SPA, zarówno rano, jak i wieczorem, czy nałożyć rano przed ważną okazją, kiedy zależy nam na tym, by makijaż wyglądał świeżo przez wiele godzin. We wszystkich tych okolicznościach sprawdza się, moim zdaniem, świetnie i to – jak mniemam – niezależnie od rodzaju cery, jaką posiadamy.

Po nałożeniu maseczki od razu wyczuwalne jest przyjemny chłód, który trwa bardzo długo, niemal tak długo jak wilgotna są hydrożelowe płaty – a, moim zdaniem, wilgotne są o wiele dłużej, niż trzymanie maski na twarzy zaleca producent (podjęcie decyzji o ilości czasu trzymania produktu myślę, że powinno zależeć od każdego z nas). Jak pisałam wyżej, po zdjęciu produktu z twarzy bardzo dużo esencji jest jeszcze na skórze; warto ją pozostawić do wyschnięcia, lekko wklepując resztki. Akurat w tym przypadku esencja nie pozostawia żadnego rodzaju filmu na skórze, co zdarza się często przy produktach innych marek (ale co akurat mi nie przeszkadza).

Efektem nałożenia tej maski jest bardzo mocno nawilżona, ukojona i wygładzona cera, czyli taka, jaką lubię. Skóra jest miękka, jędrna, o jednolitym kolorycie i rozluźniona, bez uczucia ściągnięcia, podrażnienia, czy tej chęci nałożenia czegoś bardziej nawilżającego, która pojawia się po konkretniejszym myciu, co sprawia, że według mnie aplikacja produktu jest dobrym pomysłem po peelingu czy umyciu twarzy szczoteczką soniczną, szczególnie w wypadku skór wrażliwszych (dzięki czemu składniki wchłoną się jeszcze lepiej i głębiej). Co więcej, efekt ten utrzymuje się jeszcze kolejnego dnia, a makijaż bardzo długo wygląda bardzo ładnie i świeżo.

Uważam, że ten produkt marki Mediheal (i nie tylko ten) jest doskonałym uzupełnieniem pielęgnacji (ale nie zastąpią regularnego i mocnego nawilżania) i czymś, co da coś dobrego każdej cerze – te bardziej tłuste znajdą tu dodatkowe zmatowienie i porcję składników działających na powstawanie wyprysków i regulację pracy gruczołów łojowych, ale także – łącznie z normalnymi i suchymi – znajdą tutaj dodatkowe odżywienie, intensywne nawilżenie i lekkie wzmocnienie bariery hydrolipidowej.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: kilka opakowań

fajna płachta

Po tym jak poznałam klasyczną NMF, musiałam wypróbować wersję żelową. Nie rozczarowałam się. Ta żelowa płachta jest jak druga skóra. Idealnie sprawdziła się w upalne dni, zimą też sięgam po nią, bo ogrzewanie średnio działa na wrażliwą skórę.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: 2 tygodnie

Wykorzystała: jedno opakowanie

Must Have codziennej pielęgnacji

Odkryciem moim jest MASKA W PŁACHCIE N.M.F.AQUARING HYDROŻELOWA NAWILŻAJĄCA
Jako posiadaczka który suche, miejscami bardzo suchej a do tego wrażliwej mam ogromny problem ze znalezieniem produktu, który będzie skuteczny.
Ta maska jest w formie hydrożelowej ma mieć działanie łagodzące i nawilżające - potwierdzam takie ma

Plusem jest podział płachty na dwie części- dolną i górną
Rozmiar - idealnie mogłam dopasować ją do twarzy (nigdzie mi jej nie brakowało) nie wchodziła na oczy lub do nosa.
Bioimitująca technologia płachty, przypomina strukturą łuskę węża i idealnie przylega do skóry- co daje uczucie komfortu oraz pewności, że się nie zsunie z twarzy
Jest mocno nasączona żelem, który wystarczy na obfite wklepanie w szyję oraz dekolt
Praktycznie bezzapachowa - chyba, że straciłam węch
Co najważniejsze, moja skóra po nałożeniu i trzymaniu przez 20 min. nie piekła mnie, nie zaczerwieniła się również a poza tym bardzo szybko "wpiła" pozostałość żelu po zdjęciu płachty.
Nie jest droga i ogólnie dostępna, więc warto mieć ją w zapasie.
Uczucie na skórze po jej zdjęciu jest bardzo komfortowe, skóra jest gładka, nawilżona o jednolitym kolorze.
Moja potrzebuje tej maski ze 2, 3 razy w tygodniu
Zdecydowanie POLECAM tę maskę!

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: jedno opakowanie

Ciekawa forma maski, duża dawka nawilżenia

Kupiłam maskę zachęcona dobrymi opiniami i bardzo atrakcyjną promocyjną ceną (5 zł w Auchan).

Po wyjęciu maski z opakowania byłam bardzo zaskoczona, że składa się ona z dwóch osobnych części na górną i dolną część twarzy. Wystarczyło wcześniej spojrzeć na opakowanie, ale byłam tak ciekawa tej maski, że umknęła mi ta ważna informacja ;)

Zamiast materiału, maska jest wykonana z żelu. Aplikacja jest szybka i wygodna, dzięki dwóm osobnym częściom możną ją idealnie dopasować do twarzy. Bardzo podoba mi się, że w opakowaniu znajdują się również małe kawałki maseczki, które można położyć na powieki i usta.

W saszetce znajdziemy dużą ilość esencji, nadmiar można nałożyć na szyję i dekolt. Maseczka tuż po nałożeniu działa na skórę łagodząco i kojąco. Trzymam ją na twarzy ok. 20 minut, następnie ściągam i to, co się nie wchłonęło delikatnie wmasowuję.

Maska świetnie nawilża. Skóra jest miękka, wygładzona i bardzo przyjemna w dotyku. Efekty były widoczne jeszcze następnego dnia. Jestem bardzo zadowolona z działania tej maseczki i na pewno do niej wrócę.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: jedno opakowanie

Maska idealna

Na sam start na plus forma maski, czyli nie krem czy serum, a zwilżona tkanina, która idealnie przylega do twarzy. Nie lubię stosować tradycyjnych maseczek, ponieważ na 99% wiem, że mnie uczulą, zaraz będę bordowa na policzkach, skóra zacznie mnie piec i ściągnę ją przy pierwszym ruchu ręki do twarzy (mam też małe dziecko i to chwila jak jej rączka laduje na mojej twarzy, aby dotknąć co tam mam ????). Efekt? Wcale nie poczuje się zrelaksowana.

Maseczkę Mediheal polubiłam za ogromne nawilżenie skóry. Nie mam jeszcze 30 lat i ta maseczka dla kogoś przed 30-tką to zdecydowanie bomba nawilżająca. Mając ogromny problem z przesuszoną skórą, która łuszczyła się na czole i policzkach (skutek niedopasowanego żelu do mycia twarzy) sięgnęłam po maseczkę Mediheal. Słyszałam mnóstwo świetnych opinii na jej temat, więc musiałam w końcu ją przetestować. Akurat był to dla niej znakomity moment, aby pokazała co potrafi.

Bardzo skusiła mnie jej forma, czyli płachta, ponieważ bardzo odpowiada mi ta forma nakładania maski. Płachta/tkanina jest bardzo obficie zwilżona składnikami aktywnymi, można by rzec, że wręcz nimi cieknie - po wyjęciu z opakowania sporo jeszcze zostaje płynu wewnątrz. Idealnie przylega do twarzy, ma trafnie wycięte otwory na oczy, nos i usta, dodatkowo poprzycinana jest na wysokości brody i kości jarzmowych (policzkowych) co sprawia, że zarówno bardzo szczupła twarz jak i nieco bardziej okrągła zostanie cała pokryta tkaniną.

Co mogę powiedzieć o działaniu. Pierwsze na co zwracam uwagę i co zdecydowanie jako pierwsze też jest wyczuwalne to przyjemne uczucie chłodku, odświeżenia. Maska absolutnie nie powoduje dyskomfortu, pieczenia, uczucia ściągnięcia... Nic z tych rzeczy, a wiem co mówię, bo posiadam bardzo delikatną i wrażliwą skórę. Trzymamy maseczkę około 20 minut i ściągamy. Skóra chłonie dosłownie to, co mamy w maseczce, w moim przypadku w miejscu intensywnego przesuszenia można było dostrzec jak tkanina robi się sucha. Nie tak łatwo w ciągu 20 minut ściągnąć suchą tkaninę z twarzy, ponieważ jest ona naprawdę bardzo mocno zwilżona. Po zdjęciu spokojnie można przetrzeć nią skórę szyi czy dekoltu, bo zostaje jeszcze bardzo dużo płynu.

Efekt po skończonym spa jest przecudowny i utrzymuje się dobre 2-3 dni. Skóra jest ukojona, nawilżona, gładka, taka wilgotna, koloryt jest wyrównany, jest jakby bardziej odporna na wszelkie zabiegi pielęgnacyjne - nie reaguje zaczerwienieniem tak jak dotychczas. Ma się po niej uczucie odświeżenia, 100% komfortu, nawilżenia - właśnie tak, jak obiecuje producent, i napięcia skóry.

Bardzo polecam każdemu z przesuszoną do granic możliwości skórą, nawet tą bardzo wrażliwą, naczynkową. Z pewnością kupię kolejne opakowania.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: kilka opakowań

Warto

Zawsze czytam składy, sposób stosowania i już w Hebe doszłam do tego, że maska żelowa ma 2 razy więcej składników aktywnych od ampułkowej. Więcej nie zawsze znaczy lepiej, więc postanowiłam spróbować. Wygląd prawie taki sam, z jednej strony ma zabezpieczenie foliowe i składa się z 2 oddzielnych płatów na górną i dolną część twarzy, co umożliwia lepsze dopasowanie. Po nałożeniu odczucia takie same jak po maseczce- ampułce, miły zapach, ukojenie, dobre dopasowanie i totalny relaksik. Płynu jednak jest więcej i po zużyciu maski w opakowaniu jest go co najmniej na 2 użycia jako serum. Po zdjęciu twarz nawodniona, gładziutka, miła, jędrna, po prostu taka jak ma (i może) być w moim wieku (44). Oczywiście zero podrażnień, zaczerwienień, czysta przyjemność. Pod tym względem nie zauważyłam żadnej różnicy pomiędzy maskami żelową i ampułkową (swoją drogą skąd biorą te nazwy???)
Na drugi dzień rano już wiedziałam, dlaczego za wersję żelową płacimy prawie dwukrotnie więcej. Mój ryjek przez noc nic nie utracił ze swojej świeżo nabytej jędrności i gładkości. O ile efekty maski ampułki są widoczne i "namacalne" przez kilkanaście godzin, o tyle po maseczce żelowej efekt utrzymał się 2 dni, ciągle musiałam pamiętać, żeby nie dotykać twarzy, tak była mięciutka i milutka, że ręka sama tam wędrowała ;)
Ale w Hebe to ponad 20 zł, to drogo. jak za 2 dni miękkości... Kupiłam więc kilka masek żelowych i kilkanaście ampułkowych i zaczęłam stosować 1 raz w tygodniu żel, podtrzymanie co 2-3 dni ampułką, a później wydłużałam czas. Obecnie stosuję 1 raz na 2 tygodnie żel, co 4-5 dni ampułkę i efekt jest świetny. Wiadomo, że najlepiej skóra wygląda tuż po żelu, ale w takim systemie złapałam jakąś równowagę, zmiany na twarzy nie są drastyczne (od przesuszenia do mega nawilżenia), a kieszeń, choć uszczuplona, to jeszcze na spokojnie daje radę.
Podsumowując- polecam maseczkę żelową wszystkim, efekt działania rewelacyjny, moim zdaniem warto co jakiś czas dać swojej twarzy boostera z mocniejszej maseczki, a później kontynuować kurację zwykłą.
Zauważyłam jeszcze jedno. W przypadku tych maseczek najlepiej trzymać się jednej wybranej kuracji przez kilka tygodni, a dopiero później zmienić na inną i znów poświęcić parę tygodni na badanie rezultatów. Wiem, że jest tego sporo, wszystko kusi, chciałoby się i wygładzić, i rozjaśnić i nawilżyć i oczyścić, ale...efekty naprawdę dużo, dużo lepsze, gdy wykażemy się cierpliwością i damy składnikom aktywnym podziałać dłużej. Jeszcze raz z czystym sumieniem POLECAM.

Najaktywniejsze recenzentki
  1. 1

    21
    produktów

    46
    recenzji

    628
    pochwał

    10,00

  2. 2

    7
    produktów

    27
    recenzji

    618
    pochwał

    9,05

  3. 3

    10
    produktów

    12
    recenzji

    656
    pochwał

    8,98

Zobacz cały ranking