Muśnięta słońcem syrena na Piasku Pustyni... ♥️
Zanim kupiłam ten olejek w pełnym wymiarze, długo się wokół niego kręciłam... Solidnie mnie zachwycił, ale jego cena nie należy do najniższych... Nie spodziewałam się niczego innego po tak prezentującym się kosmetyku, dlatego podjęłam wiele testów i w momencie, gdy pojawiła się okazja (za zakup o określonej kwocie, dostanę prezent), chwyciłam go zadowolona z siebie. <3
Buteleczka jest szklana i choć wygląda bajecznie, niesamowicie luksusowo, bogato i po królewsku, to jednak łapiąc za gładkie walcowate szkło tłustymi od olejku łapkami, trzeba być bardzo ostrożnym... Wylot jest szeroki, dlatego przy dozowaniu także trzeba się skoncentrować, żeby nie wylać na siebie zbyt dużej ilości płynu. Flakonik jest zakręcany nakrętką w kolorze starego złota i zamknięty w estetycznym kartoniku - z zewnątrz stare złoto, wnętrze kryje intensywny turkus, no pięknie! Choć wygląda to wszystko OBŁĘDNIE, to za brak ergonomii odejmuję jedną gwiazdkę - komfort aplikacji jest równie istotny, co wygląd, chociaż prawda jest taka, że kupujemy oczami, a reszta wychodzi w tzw. "praniu". Te złote drobinki zatopione w miedzianym płynie to jakiś kosmos! Piasek Pustyni, ot co! Uwielbiam takie cacka! ♥️
Zapach, jak cała linia "Karma" - super! :) W przypadku tego olejku biała herbata jest wyraźniejsza i nie pozostaje w tle, kwiat lotosu zgodnie z nim współpracuje i nie dominuje (no może troszeczkę, ale naprawdę nieznacznie i czasami ;)). Oprócz tych dwóch aromatów, dostrzegam coś jeszcze... Lekko cytrynowego, jak werbena i odświeżającego jak mięta, ale na zdecydowanie delikatny, kremowo-pudrowy charakter, jakby otulone białym piżmem. No wspaniale to pachnie! Doskonale nastraja, uspokaja, człowiek czuje się czysty!
Formuła olejku jest oczywiście... olejowa, ale wchłania się szybciutko, nie pozostawia tłustej irytującej powłoki. Po kilku minutach, można śmiało chwycić książkę, czy telefon, kubek z kawą, zabrać się za papiery, bez obaw o nieestetyczne ślady. Radzę zachować ostrożność, bo palce mogą się lekko ślizgać, ale nie jest to poślizg, jaki kojarzy się z olejami - tak jak pisałam, szybko się wchłania. Wydajność? No, zależy od tego, jaki efekt chcemy uzyskać. Jeżeli stawiamy na nawilżenie, to jest bardzo dobrze, ale jeśli chcemy 'zabłyszczeć', to potrzebujemy więcej warstw olejku. Z tym błyskiem to sytuacja wygląda następująco: przy jednej aplikacji skóra jest porządnie nawilżona i lśni jakby była wilgotna, ale do tego, by te piękne drobinki były widoczne, należy użyć esencji w większej ilości. Opis produktu jest wyjątkowo trafiony: "zawierający połyskujące drobinki mineralne olejek odżywia skórę, nadając jej satynowe wykończenie i rozświetlający efekt muśnięcia słońcem." - dokładnie tak! Wszystko się zgadza! Sama bym lepiej tego nie ujęła!
Mimo, że ten olejek tani nie jest, to gdy mi się skończy, ponowię zakup, bo jestem naprawdę bardzo zadowolona z efektów, jakie przyniósł. Upiększa ciało, wyrównując koloryt i nadając mu wspaniałego blasku, ponadto realnie odżywia skórę, nawilża i utrzymuje to nawilżenie na długo. Kiedy płacę za kosmetyk duże pieniądze, to oczekuję, by działał jak należy - i w tym przypadku tak było! :) Z żadnej strony się nie zawiodłam, chociaż nie ukrywam, że połyskujące drobinki mogłyby być bardziej widoczne... (sroką jestem, no co! :D) ale tak poza tym jestem w pełni zadowolona, a wręcz... zachwycona! :) Polecam serdecznie testy! Stacjonarne sklepy Rituals oferują testery dostępne na miejscu, więc nie musicie od razu składać zamówień przez internet i kupować przysłowiowego "kota w worku", jeżeli macie szczęście i pobliski punkt, w którym fizycznie moglibyście przetestować dany kosmetyk, to korzystajcie i sprawdźcie, jaki to świetny olejek! ♥️
- Wydajność
- Zgodność z opisem producenta
- Zapach
- Stosunek jakości do ceny
- Opakowanie