Kupi ponownieTak
Liczba zużytych opakowańw trakcie pierwszego opakowania
Od kiedy używasz produktumiesiąc
Gdzie został kupiony produktOtrzymałam w ramach testowania na Wizaz.pl
Panowie z Vox śpiewali "Bananowy song", a ja dzięki ofercie Klubu Recenzentki miałam bananowy WŁOS. ;P Dziękuję Wizażowi i VisPlantis za możliwość przetestowania pianki, która sprawdziła się... całkiem nieźle. Nie najlepiej, nie najgorzej, ale zupełnie wystarczająco.
Pianka została zamieszczona w standardowej plastikowej buteleczce, która kojarzy się z tego typu produktami. Jasno żółty kolor wprost nawiązuje do zapachu pianki, czyli do słodkich bananów (to mocny punkt produktu), a srebrna folijka z holograficznymi elementami upiększa całość. Przyjemnie się patrzy na to opakowanie - jest nowocześnie i estetycznie. Etykietka zawiera wszelkie potrzebne informacje, ujęte w bardzo kreatywny, a przy tym przejrzysty sposób: chwytliwa nazwa "Let's twist a hair", zapach: "dojrzałego mango z aloesem" (no niech będzie, a byłam przekonana, że to słodkie banany!), charakterystykę włosów kręconych, działanie pianki, instrukcję do pielęgnacji włosów, sposób użycia i podstawy typu skład, pojemność, datę ważności itp. No bardzo doceniam to wszystko i nie pozostaje mi nic innego, by dać maksymalną ilość gwiazdek za opakowanie. Mały minusik za to, że trzeba mocować się z kapturkiem ochronnym - nie ma potrzeby, by się tak mocno zasysał. Spieniacz działa jak należy - bo i nie trzeba go cisnąć z całej siły, i daje możliwość kontroli nad dozowaniem produktu, nie pluje, wypuszcza fajną chmurkę. Wszystko tu jest jak najbardziej ok!
Napisałam, że pianka sprawdziła się całkiem nieźle, bo robiła, co miała robić, czyli pomagała włosom się kręcić/falować w naturalny sposób. Nie mogę jednak powiedzieć, że nie sklejała włosów - bo sklejała! Rozumiem, że w jakiś sposób musiała to robić, żeby fale utrzymać w ryzach, dlatego nie daję wiary zapewnieniom producenta o utrwalenie loków bez sklejania. Nie rozumiem tylko, po co obiecywać coś, co fizycznie jest awykonalne? Brak sklejania włosów w przypadku produktów stylizujących musiałoby iść w parze z brakiem utrwalenia. Moje testy pokazały mi, że zdecydowanie należy tę piankę stosować na wilgotne lub wręcz mokre włosy. Próbowałam go użyć na suche włosy kilka razy, ale za każdym razem miałam posklejane, postrąkowane, polamczone, ale były one mocno falowane. Dodatkowo zyskały na objętości. Lubię ten efekt lwiej grzywy, a skoro mam włosy typu wurly to z tą pianką udaje się go uzyskać.
Pianka jest łatwa i przyjemna w obsłudze, fajnie utrwala i definiuje moje fale, bardzo przyjemnie pachnie (wreszcie stylizator, który nie pachnie męskim żelem do włosów), wygląda super i to najważniejsze. Małym minusem jest to, że producent postanowił wprowadzić użytkowników w błąd i niepotrzebnie opisał swój produkt jako bardziej uniwersalny, niż jest w rzeczywistości, a prawda jest taka, że sprawdza się dużo lepiej na włosach mokrych, niż suchych. Ponadto naciągnął działanie pianki. Nie zauważyłam bowiem pielęgnacji, jaką miała nam zapewniać. To typowy stylizator i próżno w nim szukać nawilżenia. Mimo wszystko jestem zadowolona i prawdopodobnie kupię tę piankę ponownie. :)
- Wydajność
- Zgodność z opisem producenta
- Zapach
- Stosunek jakości do ceny
- Opakowanie