Okolica moich oczu jest raczej bezproblemowa - z jednej strony nie mam typowych cieni, worków czy opuchnięć, a z drugiej to strefa wyjątkowo wrażliwa i szybko reagująca na spadek nawilżenia. Wystarczy gorszy dzień, niewyspanie albo zmiana pielęgnacji, żeby pojawiło się delikatne ściągnięcie, drobne linie i bardziej widoczne zmarszczki mimiczne.
Płatki pod oczy stosuję regularnie dopiero od niedawna. Myślę, że nie bez znaczenia jest fakt, że na liczniku pojawiła się już "trójka z przodu" - zaczęłam wtedy bardziej świadomie testować produkty i sprawdzać, które faktycznie poprawiają komfort i wygląd tej delikatnej okolicy.
Opakowanie jest bardzo proste - kartonik i plastikowa saszetka w środku. Sama saszetka otwiera się w kilka sekund, bez kombinowania i bez walki, co może wydawać się drobiazgiem, ale wieczorem naprawdę ułatwia sprawę, szczególnie po ciężkim dniu.
Cena jednej pary to zazwyczaj ok. 5-7 zł. Nie jest to najniższy pułap, biorąc pod uwagę, że to produkt jednorazowy, ale też nie coś, co mocno obciąża pielęgnacyjny budżet - o ile efekty faktycznie się zgadzają. Minusem jest natomiast dostępność - coraz trudniej znaleźć je stacjonarnie, więc najłatwiej kupić je online.
Producent zaleca stosowanie ich przez ok. 20 minut, 1-2 razy w tygodniu.
Same płatki są hydrożelowe, w brązowym odcieniu i mają grubość w sam raz - ani zbyt cienkie, ani przesadnie grube. Dzięki temu nakłada się je bez problemu i nie ma obaw, że zaraz się rozerwą, co czasem zdarza się przy takich produktach. I co ważne - nawet przy moim talencie do psucia takich rzeczy, tutaj obyło się bez żadnych wpadek.
Są też bardzo mocno nasączone esencją - wręcz "na bogato", ale bez przesady. Po wyjęciu płatków w saszetce zostaje jej jeszcze sporo, więc zawsze wykorzystuję pozostałość później jako dodatkowe serum pod oczy. Szkoda byłoby to zmarnować.
W trakcie noszenia trzymają się skóry bardzo dobrze - nie zsuwają się, nie odklejają i nie wymagają ciągłego poprawiania. Można spokojnie funkcjonować w trakcie aplikacji, bez konieczności leżenia w bezruchu. Dużym plusem jest też zapach - kawowy, ale nienachalny i bez chemicznej nuty. Taki przyjemny dodatek, a nie jego główny bohater.
Zanim przejdę do efektów, warto jeszcze zerknąć na skład, bo jest tu naprawdę sporo składników, które faktycznie "robią robotę" dla skóry. W środku mamy m.in. glicerynę, kofeinę, niacynamid, hydrolizowany jedwab, peptydy i kwas hialuronowy, a do tego solidną dawkę ceramidów (NP, AS, NS, NG, EOP, AP). Znajdziemy też ekstrakty roślinne: z kawy arabiki, kamelii japońskiej, zielonej herbaty, jabłka, prawoślazu, lipy i arniki oraz madekasozyd. Ale... oczywiście to nie wszystko!
Testowałam je w dwóch odsłonach: w temperaturze pokojowej oraz po schłodzeniu w lodówce. Różnica jest naprawdę odczuwalna. Chłodne płatki są zdecydowanie przyjemniejsze dla mojej wrażliwej skóry - dają większe uczucie ukojenia, lepiej przylegają i wyraźnie zmniejszają początkowe delikatne szczypanie i pieczenie, które czasem pojawiało się przy pierwszym kontakcie ze skórą.
Po ich zdjęciu skóra jest wyraźnie nawilżona, miękka i bardziej sprężysta. Esencja wchłania się szybko i nie zostawia nieprzyjemnej warstwy lepkości. Najbardziej widoczny efekt dotyczy drobnych linii wynikających z odwodnienia - stają się mniej zauważalne, a okolica oczu wygląda na gładszą i wyraźnie bardziej nawilżoną. Ten efekt jest jeszcze lepszy po wersji schłodzonej. Dla mnie to po prostu taki "plump skin", tylko w wersji pod oczy.
Nie zauważyłam natomiast efektu rozjaśnienia tej okolicy, więc jeśli ktoś na to liczy, może się trochę rozczarować. Przy bardzo suchej skórze formuła może też być po prostu zbyt lekka - to bardziej solidne nawilżenie i wygładzenie niż głęboka regeneracja czy spektakularne rozświetlenie.
Podsumowując, to bardzo przyjemne i solidne płatki pod oczy, które u mnie mają jedynie drobne minusy - natomiast przy wygórowanych oczekiwaniach mogą już wypaść gorzej. Zapach kawy? Zdecydowanie duży plus i +10 do relaksu.
Zalety:
- przystępna cena
- dobra dostępność internetowa
- hydrożel o idealnej grubości - nie za gruby, nie za cienki, odporny na uszkodzenia
- komfort stosowania - dobrze trzymają się skóry; nie przesuwają się ani nie odkleją, nie wymagają ciągłego poprawiania
- cudowny, nieintensywny zapach kawy
- wyraźne działanie nawilżające, wygładzające; przypomina to efekt plump skin, tyle że w okolicy oczu
Wady:
- utrudniona dostępność stacjonarna
- u osób z uwrażliwioną skórą może pojawić się początkowy dyskomfort (pieczenie, szczypanie) - wcześniejsze schłodzenie wyraźnie go łagodzi
- przy bardzo suchej skórze i wyraźnych cieniach działanie może być zbyt słabe - efekt rozjaśnienia, rozświetlenia i regeneracji jest tu raczej drugoplanowy
- Wydajność
- Zgodność z opisem producenta
- Stosunek jakości do ceny
- Opakowanie
- Zapach