Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

St. Moriz, Instant Self Tanning Mousse (Samoopalacz w musie)

St. Moriz, Instant Self Tanning Mousse (Samoopalacz w musie)

Średnia ocena użytkowników: 4 /5

Zobacz hity sprzedażowe

Pojemność 200 ml
Cena 20,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

St. Moriz, Instant Self Tanning Mousse to samoopalacz w formie lekkiego musu dla każdego rodzaju skóry, dostępny w dwóch wersjach kolorystycznych - Medium lub Dark. Bardzo łatwy w aplikacji, najlepiej przy użyciu rękawicy do nakładania samoopalaczy.

Instant Self Tanning Mousse St. Moriz daje natychmiastowy efekt opalonej skóry, który po wzięciu prysznica (dopiero po kilku godzinach!) nieco blednie osiągając trwały, naturalnie wyglądający złocisty odcień. Nałożony na wypilingowaną i nawilżoną skórę, nie pozostawia smug oraz zacieków.

Po aplikacji Instant Self Tanning Mousse St. Moriz można się od razu ubrać bez ryzyka pobrudzenia ubrań lub starcia produktu. Opakowanie jest wygodne, pompka się nie zacina ani nie zapowietrza. Atutem jest też niska cena produktu oraz brak nieprzyjemnego zapachu typowego dla samoopalaczy.

Recenzje 41

Średnia ocena użytkowników: 4 /5
Wydajność:
Zgodność z opisem producenta:
Stosunek jakości do ceny:
Opakowanie:
Zapach:
Więcej ocen Schowaj

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: kilka opakowań

Ideał za niską cenę!

Jeżeli ktoś chce spróbować zabawy z samoopalaczem, w 10000% polecam ten, ponieważ to cudo za niską cenę.
Zawsze męczyłam się z balsamami brązującymi, których nie było widać, stawały się widoczne dopiero po paru godzinach. I w tym był ich problem, bo nie miałam pojęcia czy równo je nałozyłam, okazywało się, że gdzieś mam plamę, albo gdzieś nie posmarowałam czy nie rozsmarowałam dobrze produktu no i nie było już co z tym zrobić, ponieważ trzeba było czekać aż balsam sam zejdzie.
Tutaj nie ma takiego problemu, poniewaz samoopalacz ma kolor, doskonale widać czy dobrze go rozmarowaliśmy, czy nie ominęliśmy jakieś partii ciała i czy wszystko jest dobrze rozpracowane. Zresztą nie ma się czym martwić, bo przy pierwszym zmywaniu samoopalacza pozbywamy się wszelkich plam. Zostaje pięknie równomiernie rozłozony produkt i opalenizna wygląda jak naturalna, dlatego, że produkt zawiera w swoim kolorze oliwkowe tony, które sprawiają, że nie jesteśmy pomarańczką, ani też brązowym skwarkiem.
Jedyny wydatek jaki trzeba poczynić zakupując taki samoopalacz to rękawica, ponieważ kolor zostaje rowniez na dloniach. Ale rekawica sprawi, ze nalozymy jak najbardziej rownomiernie produkt, myslę, że i tak oplaca sie taki zakup.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

POLECAM!!!

Jest to najlepszy z samoopalaczy dostępnych na rynku.
Mimo, że nie mam zbyt dużego doświadczenia w aplikacji, ten jest łatwy w użyciu, nie robi smug, ma przyjemny zapach i daje natychmiastowy efekt!

Jestem oczarowana i polecam z całego serca.

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Jestem zawiedziona

Po długim okresie stosowania st.tropez chciałam wypróbować tańszą opcję. Jest to najgorszy samoopalacz z jakim miałam do czynienia. Użyłam go raz ale nigdy więcej. Już samo nakładanie jest trudne, szybko wysycha i robi się "tępy" na skórze. Kolor opalenizny jaki uzyskujemy może i jest ładny, ale strasznie wysusza skórę!!! i bardzo brzydko schodzi.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: 2 tygodnie

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

chyba pożegnam się z opalaniem ;)

to mój pierwszy samoopalacz w życiu i od razu świetnie trafiłam. oczywiście zanim się zdecydowałam, poczytałam trochę recenzji i stwierdziłam, że warto zaryzykować, bo w sumie cena nie jest wysoka.

zacznę od tego, że uwielbiam się opalać! a właściwie efekt pięknie opalonego ciała, bo kto lubi leżeć godzinami na słońcu... po produkt sięgnęłam dlatego, że nie miałam jeszcze jak w tym roku się dobrze przysmażyć. samoopalacze zawsze kojarzyły mi się się z chamską, tandetną pomarańczą. a teraz troszkę żałuję, że zakupiłam kosmetyk tak późno.

samoopalacz kładę na noc, oczywiście przy użyciu rękawicy - inaczej ciężko byłoby domyć ręce. staram się oczywiście nakładać go równomiernie i jakoś mi to wychodzi :) nie mam żadnych smug. nad ranem biorę prysznic i wtedy też spłukuję pigment. skóra wygląda naprawdę dobrze, naturalnie, jest brązowa! zdecydowałam się na początek na odcień medium, bo troszkę się bałam - myślę, że im dalej w lato, tym bardziej sięgnę po dark ;)

jeśli mam być szczera, jak tak sobie zestawiam ten kosmetyk z naturalnym opalaniem, gdzie godzinami trzeba topić się na słońcu, prawie pewne jest, że się człowiek poparzy, skóra się wysusza, robią się zmarszczki... samoopalacz St. Moritz w musie wygrywa. nie spodziewałam się, że kiedykolwiek to napiszę :) obecnie cieszę się ładnym odcieniem skóry, bez zbędnego tracenia czasu. używam co pięć dni i to wystarczy dla utrzymania efektu. produkt nie brudzi - wystarczy chwilę po aplikacji odczekać i już można zakładać piżamę i kłaść się do łóżka. ważne jest oczywiście, aby nie nakładać go na suchą skórę, ta musi być gładka (peeling) i dobrze nawilżona.

za pierwszym razem z pół godziny po nałożeniu wzięłam prysznic i to był błąd, bo szybko zszedł - trzeba dać pigmentowi szansę i odczekać te minimum 6h :)

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Kolor Dark

Najlepszy jaki do tej pory używałam!
Mam bardzo jasną karnację, ale do wypróbowania wzięłam kolor Dark i świetnie się sprawdził. Nakładam go rękawicą do samoopalacza. Konsystencja musu jest bardzo wygodna i łatwo się rozprowadza. Szybko się wchłania, przez co można spokojnie chodzić przez parę godzin z preparatem na skórze i nie jest to niekomfortowe. Kolor jest cudowny! Nie zostawia żadnych smug, ani plam, nie wpada w pomarańczowe tony. W moim przypadku skóra po tym preparacie wygląda lepiej niż po opalaniu. Słońce łapie mnie na początku na kolor czerwony, dopiero później nabiera ładniejszego koloru. Po St. Moriz skóra wygląda jak naturalna, brązowa opalenizna po powrocie z wakacji.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Naturalna opalenizna bez smug ;)

Zapach:

przyjemny, nie jest typowy dla samoopalaczy

Opakowanie:

plastikowa butelka, z pompką. Jak dla mnie idealne, właśnie przez tą pompkę.

Po wielu, wielu nieudanych przyjaźniach z samoopalaczami postanowiłam dać ostatnią szansę temu. No i zaprzyjaźniliśmy się. 4ever :D

Oczywiście na początku wykonuję porządny peeling ciała, peelingiem ,,zdzierakiem". Kilka dni wcześniej nawilżam ciało balsamem (w dniu ,,opalania" nie używam balsamu).

Produkt aplikuję rękawicą, jest to łatwe i przyjemne. No i nie robią się zacieki, można równomiernie nałożyć produkt.

Samoopalacz nie wysusza skóry, możemy sobie ,,dozować" poziom opalenizny. Nie zmywa się pod prysznicem, na deszczu, czy na basenie. Ale! Kilka godzin po nałożeniu nie można brać prysznica.

Trzeba uważać na łokcie, kolana i stopy. Ja zawsze nakładam cienką warstwę balsamu albo wazeliny i nie robią się plamy.

Opalenizna jest trwała, trzyma się do 2 tygodni. Zwykle robię kilka serii opalania, z kilkudniowymi przerwami.

No kocham ten produkt! <3

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Polecam

Samoopalacz jest świetny. Pierwszy raz używam samoopalacza w musie i szczerze jest pozytywnie zaskoczona. Do samoopalacza można kupić specjalną rękawice, którą łatwiej będzie nam nakładać produkt. Ważne jest to, że przy nakładaniu widzimy gdzie jeszcze na ciele nie ma produktu. Zamówiłam kolor DARK. PO zmyciu kolor jest jaśniejszy niż po nałożeniu także moim zdaniem przy zamówieniu MEDIUM nie będzie widać różnicy chyba, że ktoś jest super biały. Co do samoopalacza, przede wszystkim wydajny, zapach jakiś tam jest....ale nie jak inne samoopalacze ten wql nie śmierdzi. Mógłby się trochę dłużej utrzymywać bo przy codziennej wieczornej pielęgnacji twarzy schodzi z niej szybko w porównaniu z resztą ciała przy braniu prysznicu.......ale za tą cenę nie zmienię samoopalacza. Samoopalacz nie brudzi po nałożeniu więc spokojnie możemy założyć ciuchy i odczekać ta 4-6h. Generalnie polecam!

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

Jest dobry

Jest świetny. Ma jednak dwie małe wady zapach i szybko schodzi. Korzystam z niego od 2 lat i bardziej mi się podoba wersja balsamu niż musu, bo mi lepiej nawilża skórę. Przy okazji ładny daje kolor i kolor pianki pozwala pokazać czy dobrze posmarowałem się. ☺️. Napewno dalej będę korzystać z niego ????

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

St. Moriz darker than dark

Od ponad roku używałam St. Tropez i jest to opinia głównie dla osób, które chciałyby zmienić swój samoopalacz lub też zastanawiały się nad kupnem St. Tropez, ale odrzuciła je m.in. cena. Samoopalacz z którego nie powiem- byłam nawet zadowolona, choć też nie twierdzę, że jest to samoopalacz idealny. Cena oczywiście jest dużo wyższa w porównaniu do St. Moriz. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby produkt do końca spełniał oczekiwania. Ale, że był okej, a nie jakiś "wow" postanowiłam spróbować czegoś innego i zupełnie niezobowiązująco zakupiłam St. Moriz. Czytałam wiele opinii o nim- tych pochlebnych i tych złych. Nie bałam się wypróbować, cena jest naprawdę niska a przecież skoro mogłabym uzyskać efekt zbliżony taki jak w przypadku tego pierwszego i to o wiele taniej to dlaczego nie? I tu zaczęła się moja przygoda z tym kosmetykiem.

Wiele rzeczy mnie zastanawiało- oglądałam recenzje, w których dziewczyny narzekały na to, iż od razu po aplikacji całkowicie schodzi. Niektórzy pisali także, że wysusza skórę. Zaznaczam, że ja choć mam ją dość suchą z natury nie balsamuję jej przed nakładaniem produktu. Robię peeling całego ciała, golę je, wysuszam i czekam ok. 5 godzin. Używam oczywiście rękawicy.

Nakładanie, trzeba przyznać w porównaniu z St. Tropez sprawiało bardzo dużo problemów. Pianka zasycha w ekspresowym tempie i trzeba się bardzo spieszyć. Mimo tego, w czasie nakładania i tak miałam wrażenie jakby na moim ciele (szczególnie na łydkach i na biuście) było pełno plam i smug.

No ale ok, rozsmarowałam całość starając się jak mogę. Twarz była pokryta bardzo nierówno i trochę mnie to przestraszyło. Nie wyobrażam sobie jednak smarować twarzy mniejszą ilością produktu gdyż jest on tak ciemny po nałożeniu, że wyglądałam dosłownie jak osoba czarnoskóra. Pomyślałam- dobra, skoro "ma zniknąć po pierwszej aplikacji" to tylko takie wrażenie.

Na opakowaniu widnieje instrukcja, że już po godzinie mamy opaleniznę- mocniejszą po trzech, natomiast ja jestem przyzwyczajona do zostawiania tego typu kosmetyków na całą noc i tak też było w tym przypadku.
Oczywiście pościel na noc zawsze zmieniam na starszą, choć w porównianiu do St. Tropez po którym pościel wygląda jakby wylano na nią puszkę pomarańczowej farby, ten nie brudzi jej wcale, bądź też w małym stopniu.

Co zauważyłam rano?

Masakrycznie ciemny odcień opalenizny- nie zielony, nie pomrańczowy a po prostu naprawdę ładny odcień brązu.
Po prysznicu kolor zmył się około 2 odcienie i był naprawdę ładny. Ośmielę się sądzić, że ładniejszy (!) niż w przypadku St. Tropez. Na pewno ciemniejszy niż St. Tropez Dark. Wszystkie smugi zniknęły i kolor pięknie się wyrównał co również było sporym zaskoczeniem.
Od razu po prysznicu nakładam krem nawilżający. Często o tym zapominam, a prysznic biorę dwa razy dziennie.
Opalenizna przy tym trybie trzymała się około tygodnia, później trochę zbledła.
Schodzi lepiej niż poprzednik.

Podsumowując: Śmiało mogę zamienić St. Tropez na St. Moriz. Jest to duża różnica cenowa a jedyna jaką zauważyłam w użytkowaniu to podczas rozsmarowywania.
Cała reszta bardziej na plus St. Moriz.
Uważamm że warto spróbować, to małe pieniądze a naprawdę jeśli zastanawiacie się nad Tropez czy Moriz- kupcie Moriz.
Długa opinia, jednak mam nadzieję, że pomoże osobom mającym dylemat co do tych dwóch produktów.

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: kilka opakowań

oliwkowa opalenizna

Z St. Moriz wypróbowałam wiele rodzaju samoopalaczy , zarówno w żelu , spray ,
ale forma musu najbardziej mi odpowiada i najprzyjemniej mi się ją nakłada .
Samoopalacz bez względu na konsystencję jaką posiada nakładam przy
pomocy rękawicy , co gwarantuje mi równomierną , piękna opaleniznę bez
smug i plam.
Jeżeli mamy naprawdę dobrze nawilżoną i zadbaną skórę , jego
wygląd jest nienaganny.

Ciemny kolor musu już przy nakładaniu daje nam komfort ,
bo widzimy gdzie jest nałożony , a gdzie nie.
Bardzo szybka się wchłania więc nie musimy czekać żeby założyć ubranie.
Rozprowadza się bardzo łatwo , tworzy piękną oliwkowo brązową
opaleniznę ,bez smug i plam .Utrzymuje się około 4-5 dni.
Nawet nie robiąc peelingu i zastosowaniu następnej warstwy , nie mamy
problemu z nieestetycznymi plackami czy nierównościami w kolorystyce.
Ale podstawą jest dobrze nawilżona skóra , więc osoby z skórą
przesuszoną raczej nie będą z niego zadowolone , bo może być problematyczny.

Tworzy bardzo ładną opaleniznę w kolorze brązowo oliwkowym , bez pomarańczowych podtekstów , z delikatnym złocistym odcieniem .

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

Strasznie wysusza

Kiedyś bardzo lubiłam ten samoopalacz, bo zalet ma niewątpliwie sporo:
Daje ladny kolor opalenizny,
Stosunkowo łatwo się aplikuje,
Formuła pianki,
Szybki efekt opalonej skóry.

ALE od jakiegoś czasu okropnie wysusza skórę! Po kilku godzinach od nałożenia swędzi mnie skóra tak mocno, że nie mogę się powstrzymać od drapania. Skora jest mega sciagnieta, jak skorupka. Być może jestem uczulona na jakiś składnik tego produktu, jednak moja skóra nie należy do wrażliwych - nie miałam wcześniej problemów z żadnym produktem do ciala. Okropnie żałuję, bo zapowiadało się rewelacyjnie.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: 2 tygodnie

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Wart uwagi

Samoopalacz St.Moriz nabyłam w drogerii internetowej wraz z peelingiem i balsamem tej samej firmy. Dokupiłam sobię rękawice i przystapiłam do działania.
Oczywiście wszystko zgodnie ze wskazówkami producenta. Jednak nie do końca, ponieważ nie przygotowałam kilka dni wcześniej nóg, a dosłownie przed przystąpieniem do nakładania. Mianowicie w pierwszej kolejności depilacja :) następnie zwilżyłam i nałożyłam peeling. Zrobiłam go bardzo dokładnie, zwracając tez duza uwage na kostki i kolana. Nastepnie po opłukaniu i osuszeniu zaaplikowałam częściowo na stopy, kostki i kolana balsam nawilżający, aby te bardziej suche miejsca w efekcie końcowym nie wyglądały na brudne po prostu :) po odczekaniu kilku minut aż balsam się wchłonie nałożyłam rękawice, bardzo energicznie wstrząsnęłam opakowaniem z musem a nastepnie zaczynając od samego dołu (jednak nie od stóp) kolistymi ruchami wcierałam produkt. Jest o tyle dobrze, że podczas nakladania widac gdzie juz jest rozsmarowany , a gdzie jeszcze go brakuje. Resztki z rękawicy wcierałam w stopy.
Co jest najlepsze? To, że po aplikacji możemy od razu się ubierać i nie bać się o to, ze wybrudzimy ubrania lub ze mus nam sie zetrze. Po upływie 4-6 godzin widać zauważalną róznice. Po tym czasie można opłukać czesc ciala, ktora wysmarowałysmy (w moim przypadku nogi) .
Trzeba pamiętać, aby po aplikacji musu nie używać na to zadnego innego produktu. Bo efektu nie będzie. Ja co kilka dni powtarzam zabieg i juz nie rażę bladymi nogami.
Co jest jeszcze fajne - to ze mus nie smierdzi.
Opakowanie jest wygodne, pompka się nie zacina ani nie zapowietrza.
Uwaga! Wstrząsnąć przy zamkniętym opakowaniu :)
Ogólnie rzecz biorąc mus od St.Moriz sprawdził się u mnie rewelacyjnie, nawet lepiej niż bym się tego spodziewała. Jestem bardzo zadowolona i szczerzę go polecam.

Najaktywniejsze recenzentki

  1. 1

    4
    produktów

    54
    recenzji

    492
    pochwał

    10,00

  2. 2

    4
    produktów

    52
    recenzji

    486
    pochwał

    9,82

  3. 3

    3
    produktów

    12
    recenzji

    498
    pochwał

    8,16

Zobacz cały ranking