SPA dla skóry i zmysłów.
Kupi ponownieNie wiem
Liczba zużytych opakowańjedno opakowanie
Od kiedy używasz produktumiesiąc
Gdzie został kupiony produktW drogerii tradycyjnej
Długo przymierzałam się do zakupu kosmetyków marki Origins, ponieważ znam produkty o wyższym stężeniu składników aktywnych, które działają szybko i skutecznie. Markę Origins traktuję bardziej jako formę pielęgnacyjnego SPA niż silną kurację dermatologiczną - i dokładnie tego się spodziewałam. Youthtopia Peptide Plumping Apple Cream to prawdziwa przyjemność dla skóry: zachwyca zapachem, który relaksuje przy aplikacji, ma bardzo komfortową, przyjemną, lekko chłodzącą konsystencję, a minimalistyczne, estetyczne opakowanie sprawia, że codzienne sięganie po ten krem to mały rytuał. Skóra po nim jest ekstremalnie miękka, bardzo mocno wygładzona, nawilżona i promienna - to idealny wybór, jeśli szukasz pielęgnacji, która dba o skórę w bardzo łagodny i zmysłowy sposób. Jeżeli jednak oczekujesz silnych efektów anti‑aging, może brakować mu głębi działania, zwłaszcza w porównaniu do silnych serum peptydowych czy retinoli.
Moja skóra jest mieszana w kierunku normalnej, wymaga silnego działania przeciwstarzeniowego, w przedziale 30-40 lat.
1. Opakowanie.
Odkręcany słoiczek, pięknie wygląda na półce, zachęca do użytkowania.
2. Zapach.
Zapach jest obłędny, bardzo delikatny, relaksujący - jak w przypadku kosmetyków marki Origins - charakterystyczny.
3. Działanie / Aplikacja.
Ten produkt to lekki, antyoksydacyjny krem peptydowy, wg. opisu producenta ma zawierać ponad 50 000 komórek macierzystych z jabłek, ferment ze skórek jabłek oraz olej z pestek. Formuła wzbogacona jest także skwalanem i acetyl‑hexapeptydem‑8, co ma na celu wypełnienie skóry. Krem nawilża, poprawia elastyczność, bardzo silnie wygładza, zmniejszenie widoczności porów.
Krem jest charakterystyczny dla kosmetyków tej marki (kto stosował, ten wie). Po aplikacji skóra jest ekstremalnie miękka w dotyku, delikatna, gładka - jest to efekt zastosowanych składników i nie przekłada się to na długofalowe działanie. Ponadto, krem się mocno lepi, to uczucie znika po kilku minutach - ale nie całkowicie :).
To co wyróżnia ten kosmetyk to konsystencja. Jest aksamitna, żelowa, delikatna, mokra, lejąca - najlepiej aplikować krem łyżeczką. Przepięknie pachnie, co zapewniają olejki eteryczne w składzie. Odczucie jak w SPA.
4. Podsumowanie.
Krem stosuję dla poprawy nastroju. Jeżeli chodzi o działanie to porównałabym go do lekkich, wodnych koreańskich kremów, ale z lepszym składem INCI. Nie jest to silny preparat anti‑aging, ani nawet krem silnie nawilżający. Jest bardzo lekki, nie obciąża skóry z bardzo dobrym składem (bez silikonów i zbędnych wypełniaczy). Nie jest niezbędny w mojej pielęgnacji - ale przyjemnie ją urozmaica.
Odejmuję gwiazdkę za uczucie lepkości jakie pozostawia na skórze, którego bardzo nie lubię oraz za stosunkowo niską siłę działania przeciwstarzeniowego w porównaniu do konkurencji na rynku. Nie zauważyłam spektakularnych rezultatów. Bardzo polecam do przetestowania, szczególnie osobom, które lubią koreańską pielęgnację. Ogromnym plusem są komórki macierzyste w składzie kremu - wierzę w ich pielęgnacyjne działanie.
Zalety:
- obłędny zapach
- bardzo przyjemna, aksamitna konsystencja
- składniki aktywne, w tym peptydy i komórki macierzyste
Wady:
- nie jest to kosmetyk silnie działający, raczej normalny, lekki krem, przeciętnie nawilżający
- Wydajność
- Zgodność z opisem producenta
- Zapach
- Stosunek jakości do ceny
- Opakowanie