Trafił do mnie w walizce Ambasadorki KWC, na początku najpierw zabrałam się za test tintu Boujrois i Multitaskera,ale ciekawośc wygrała i sięgnęłam w końcu po niego.
Przede wszystkim to on ma płynną konsystencję jak serum z kolorem,co dla mnie jest na plus,bo bardzo nie lubię kiedy podklady i temu podobne są zbyt gęste czy lepkie. Łatwiej i szybciej się go rozprowadza, no i też przyjemniej.
Jest lekki na skórze,nie daje odczucia ciężkości, nie ciastkuje mi się, nie ściera.
To jak się zachowa zależy od ilości i sposobu nakładania. Im mniej tym lepiej.
Najgorzej nakłada mi się go pędzlem, ciężko zrobić to bez smug, później i tak rozcieram to palcami czy gąbka.
Palcami za to trochę podkreśla skórki, zmarszczki i pory itp.
Za to na te dwa sposoby najlepiej kryje, ale nie jest to super mocne krycie,które zamaskuje każda niedoskonałość.
Jest to krycie,które ujednolica,rozjaśnia i wygładza, z początku dając subtelne glow,ale zależnie od pielęgnacji pod albo szybko zanika,albo utrzymuje się. Rzeczywiście nie obciąża skóry, tu ma plus.
Za to z gąbka wygląda najlepiej, najbardziej naturalnie,bez podkreślania każdej skórki, jak druga skóra, tylko ma wtedy najmniejsze krycie.
Viralova gąbka Hebe która aktualnie testuje, chyba na każdy możliwy sposób nakłada się dziwnie, bo częściowo w nią wsiąka 👀. Z jednej strony dając subtelne wykończenie, glow i trochę ujednolicenia,ale jak ktoś potrzebuje dobrze się zamaskować,nie będzie zadowolony.
Dla mnie to zazwyczaj jest ok, nie mam duzych potrzeb krycia skóry,prędzej ujednolicania,niż zakrywania niedoskonałości.
Tym tintem który moim zdaniem jest raczej jak BB,niż podkład, kiedy wklepie większą ilość żeby zatuszować np jakieś zaczerwienienie, to owszem jestem w stanie to zrobić, ale w tym miejscu czuć ściągnięcie, podkreslenie skórek itp. Lepiej wtedy sprawdza się korektor.
Niestety moje ogólne odczucie, jest takie że mnie subtelnie wysusza, szczególnie nakładany palcami czy pędzlem,co przejawia się nie tylko w widocznych skórkach i lekko podkreślonych zmarszczkach, ale pod koniec dnia bardziej ściągniętą skóra. Najmniej odczuwam to nakładając go gąbka Rubycell z Hebe,ale też nie że w ogóle. Jeżeli miałabym go porównać np z testowanym latem podkładem z NAM,pod względem wpływu na skórę,to zdecydowanie mniej ściąga i wysusza, ale za to dużo gorzej kryje.
Skórę mam mieszaną,ale skłonną do odwodnień,już dojrzalszą, na pewno inaczej zachowywałby się na młodszej, tłustej czy mniej wysuszającej się skórze. Coraz częściej dochodzę do wniosku,że o podkład,który usatysfakcjonuje mnie w pełni coraz ciężej. Albo zbyt je czuje i zniechęca mnie konsystencja, albo zamiast zakrywać,to podkreślają niedoskonałości czy po prostu właśnie przyczyniają się do ściągnięcia skóry,którego nie mam bez nich. Jeśli się zastanowię, to w ciągu ostatnich miesięcy jedynie Bourjois Healthy Mix Essence spełnił moje potrzeby, ale niestety nie jest to produkt, który mocniej kryje,więc po prostu posiłkuje się korektorami kiedy zajdzie taka potrzeba.
Żeby jednak skorzystać z tintu AA wspomagam go mleczkiem Bielendy Glaze&Glow albo seria Kimoco Glass Skin i zależnie od potrzeb dobieram sposób nakładania, zazwyczaj wygrywa ten subtelny, mała ilość, zmieszanie go z mleczkiem i roztarcie gąbka. Jeśli mam potrzebę mocniejszego krycia używam co innego.
Podoba mi się kolor (302 vanila),okazał się dla mnie trafiony, myślę, że na jesień czy zimę musiałabym jednak wybrać jaśniejszy odcień,póki co nadal nie odcina się i wygląda naturalnie. Oksydowania u siebie nie zauważyłam.
Opakowanie jest ok, lekka szklana butelka, z aplikatorem jak serum, ale niestety przy zamykaniu brzeg zakrętki brudzi się, możliwe, że opcja na pompkę byłaby tu bardziej praktyczna.
Dla mnie to mocne 4, do 5 jeszcze trochę, ma potencjał, ale na mojej skorze nie do końca się sprawdził, to jeszcze nie to. Nie wiem czy jeszcze wrócę.
- Wydajność
- Zgodność z opisem producenta
- Trwałość
- Stosunek jakości do ceny
- Opakowanie